Pojedynek mistrzów ecodrivingu

Niełatwy bój o podium

Trasa finałowa była trudna technicznie, gdyż pagórkowaty teren w okolicach Lizbony był pełen węzłów drogowych i związanych z tym niespodzianek. Nasz finalista Tomasz Kowalski wspominał swoją „wpadkę” podczas zjazdu z autostrady, gdy obserwując drogę daleko przed sobą widział, że zjazd z głównej drogi jest na wyraźnym spadku terenu, znacznie wcześniej zdjął nogę z gazu i dotaczał się, wykorzystując energię kinetyczną. W jego słusznym zamyśle spadek drogi miał pomóc w darmowym odzyskaniu prędkości. I pomógłby, gdyby nie feralna kolejna przeszkoda, która okazała się niewidocznym z daleka stromym i długim podjazdem. W efekcie prędkość pojazdu była za mała, aby wydajnie pokonać wzniesienie. Ale jak się okazało, takich „haczyków” było więcej, co wyraźnie podnosiło poziom trudności konkursu.

Hiszpan José Ramón Jano Gago, zwycięzca finału (fot. K.Biskupska)

W finale rywalizowali najlepsi z najlepszych, a tacy już nie popełniają błędów technicznych, ich potknięcia to raczej wpływ stresu i zbiegu okoliczności, jak w przypadku Tomka. „Obaj nasi finaliści padli ofiarą ogromnej tremy. Na rodzimym podwórku: swobodni, zrelaksowani za kierownicą, prezentujący lekki i płynny styl jazdy. Przytłoczeni nieco rangą konkursu, przed wejściem za kierownicę przypominali bardziej osobę przed egzaminem na prawo jazdy, a nie zawodowego kierowcę, przy okazji najlepszego w Polsce! Gdyby nie stres, ich wyniki byłyby znacznie lepsze!” – podsumował po rozmowie z sędziami Łukasz Kurcbard. Warto podkreślić, że pomimo wszystkich nieprzewidzianych sytuacji Czarkowi udało się zająć 8. miejsce na 37 startujących, co jest doskonałym wynikiem. Tomek natomiast uplasował się na początku drugiej dziesiątki finalistów.

And the winner is…

Po całodniowych zmaganiach, wielu emocjach i żarliwych dyskusjach na temat techniki jazdy wieczorem podczas uroczystej kolacji przedstawiono zwycięzców Optifuel Challenge 2015. Zdobywcą tytułu International Optifuel Champion 2015 został Hiszpan José Ramón Jano Gago, kierowca i menedżer hiszpańskiej firmy transportowej Janocargo. Zwycięzca otrzymał voucher o wartości 8000 euro oraz wartościowe nagrody rzeczowe, a jego firma opłacony roczny wynajem na Renault Trucks T460 Optifuel wraz z pełnym kontraktem serwisowym. Hiszpan José Ramón Jano Gago, zwycięzca finału, tak skomentował swój udział w konkursie: „Nie prowadzę ciężarówki w mojej firmie każdego dnia i może dlatego pomimo starannego przygotowania byłem bardzo zdenerwowany, szczególnie od chwili, kiedy droga testowa okazała się  bardzo trudna technicznie”. Flota Janocargo składająca się z 22 pojazdów – z czego 17 to Renault Trucks – ostatnio powiększyła się o 4 modele Renault Trucks T.

Drugie miejsce wywalczył Litwin – Vytautas Lute,  kierowca pracujący w firmie Stella Nova, na co dzień użytkujący w ostatnim roku model Renault T. Finalista otrzymał voucher o wartości 2000 euro, a jego firma dodatkowo otrzymała voucher Renault Trucks o wartości 3000 euro. Trzecie miejsce w konkursie zdobył portugalski kierowca Vitor Pereira, pracujący dla rodzimej firmy transportowej JLS. Otrzymał on voucher o wartości 1000 euro, a do firmy powędrował voucher Renault Trucks o wartości 2000 euro. Finaliści zgodnie potwierdzają, że przeszli szkolenie z ekonomicznej jazdy i jest ono bardzo istotne i doceniane w firmie, w której pracują. „Im bliżej podium, tym różnice między zawodnikami były mniejsze, a walka toczyła się wręcz o ułamki procenta. Poziom tej edycji konkursu Optifuel Challenge był niesamowicie wyrównany” – podsumował Łukasz Kurcbard.

 

Krótka rozmowa z Łukaszem Kurcbardem – menedżerem ds. telematyki i szkolenia kierowców regionu krajów Morza Bałtyckiego Grupy Volvo i juror polskiej edycji konkursu.

Łukasz Kurcbard

Znaczna część kierowców biorących udział w eliminacjach krajowych, a nawet − powiem więcej − dwóch z finałowej polskiej trójki to uczestnicy, którzy na eliminacje trafili „z marszu”, bez przygotowania. Niektórzy z nich wcześniej nie siedzieli nawet za kierownicą nowej „tetki”.

Taka sytuacja tym bardziej działa na korzyść pojazdu. Oznacza to, że jest to tak przyjazny kierowcy samochód, że nawet stosując powszechne, ogólne zasady racjonalnej jazdy i znając pojazd na poziomie bardzo podstawowym, tzn. wiedząc, gdzie włącza się tempomat i jak działa wolne koło, wystarcza, aby przywieźć wspaniały wynik. I skoro uczestnicy osiągali dobre rezultaty bez żadnego treningu, żadnej wiedzy na temat systemów występujących w tym samochodzie, to daje pojęcie o ogromnych możliwościach, jakie ten pojazd może otworzyć i jakie oszczędności może przynieść, gdy kierowca nauczy się nim jeździć. W szkole ekonomicznej jazdy uczymy, jak jeździć nie tylko racjonalnie i wydajnie, ale i bezpiecznie.

Jaki jest ciąg dalszy zainteresowania ekonomiczną jazdą, gdy już opadnie kurz i zakończą się eliminacje konkursowe?

W tym roku zainteresowanie konkursem było większe niż się spodziewaliśmy. Zresztą co roku przychodzi coraz więcej kierowców, a poziom ich umiejętności rośnie. Jak tak dalej pójdzie, to nasi kierowcy i instruktorzy nie będą mieli co robić (śmieje się). Ale tak zupełnie serio − korzystnym skutkiem ubocznym są systemy motywacyjne, które pojawiły się w firmach. Przedsiębiorcy zrozumieli, że promowanie i nagradzanie kierowców dzięki takim programom zachęca ich, aby jeździli technicznie sprawniej, oszczędzali paliwo i koniec końców przywozili te oszczędności do firmy, bo to się po prostu opłaca. Cieszy mnie, że ludziom zależy, aby dobrze, wydajnie i bezpiecznie jeździć. To jest żniwo, które zbierają nasze szkoły i o to chodziło. Odnotowujemy ogromne zainteresowanie szkoleniami, a o liczbie przeszkolonych kierowców w tym roku mówimy w setkach.

Jak oceniasz międzynarodowy finał w Lizbonie?

Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że poziom finalistów europejskich jest najwyższy z możliwych. Pamiętajmy, że to mistrzowie w swoich krajach, najlepsi z najlepszych racjonalnych kierowców w Europie! Każdy z nich reprezentuje absolutnie doskonały poziom umiejętności – to już prawdziwy kunszt prowadzenia samochodu ciężarowego. Obserwując ich technikę jazdy, nie ulega wątpliwości, że wszystkie „triki” służące obniżeniu zużycia paliwa mają we krwi – wykonują je odruchowo, czyli w najlepszy z możliwych sposobów. To są mistrzowie mistrzów!