Jak w czasie pandemii radzi sobie Grupa Wielton?
W kwietniu odnotowano znaczący spadek przewożonej masy towarowej, zostały zamknięte granice, a my produkowaliśmy, dopóki były one otwarte. Po zamknięciu granic podjęliśmy decyzję o czasowym wstrzymaniu produkcji w Wieluniu – przestój trwał 5 tygodni. Obecnie (lipiec 2020 r. – przyp. red.), gdy patrzymy na statystyki transportowe, wygląda na to, że jest do przewiezienia więcej ładunków niż rok wcześniej.
Mimo poprawy sytuacji w branży TSL nadal obserwujemy niepewność wśród firm transportowych, które odkładają inwestycje w nowy tabor i zakup nowej naczepy przekładają w czasie. Ponadto, pozostają uwarunkowania zewnętrzne wpływające na branżę, takie jak przyjęty pakiet mobilności czy brexit, które zostały zdominowane przez pandemię. Pamiętajmy, że spadek koniunktury nie nastąpił wraz z pojawieniem się pandemii, był on już odnotowywany znacznie wcześniej.
Grupa Wielton odnajduje się w obecnej sytuacji w miarę komfortowo, gdyż mamy zdywersyfikowane rynki i klientów oczekujących na nasze produkty. W dobie pandemii doskonale sobie radzą przede wszystkim nasi brytyjscy koledzy. Rynek rosyjski również wygląda teraz bardzo dobrze, a sytuacja w Czechach, Serbii i na Słowacji jest stabilna. Optymalnie wykorzystujemy też nasze moce produkcyjne w fabryce w Wieluniu.
Ponadto, uczymy się firmy Wielton na nowo, ponieważ istotna jest waga poszczególnych rynków dla Grupy Wielton. Chociaż rynek polski jest duży, nie jest już na czołowym miejscu pod względem generowania przychodów dla Grupy. Na pierwszym miejscu znajduje się Francja, drugie i trzecie miejsce ex aequo ma Polska i Wielka Brytania, zaraz potem są Rosja i Niemcy. Z mojego punktu widzenia skupiam się na Grupie, jako na całości, a Wielton jest teraz jej składową, na równorzędnym poziomie co Fruehauf, Lawrence David, Langendorf i Viberti.
Czy spadek koniunktury, który rozpoczął się już ponad rok temu, a pandemia go jedynie pogłębiła wymusił modyfikację waszych planów rozwojowych?
Rozciągnęliśmy w czasie budowę fabryki chłodni – włączając w to także zmiany harmonogramu projektu w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Spieszymy się z rozpoczęciem działalności naszej nowej spółki Langendorf Polska. Spółka jest już zarejestrowana i będzie mieć swój punkt produkcyjny w Wieluniu, na terenie Łódzkiej Strefy Ekonomicznej. Na początek przygotowujemy jej powierzchnię produkcyjną o wielkości 5–6 tys. m2, gdzie będą powstawać naczepy niskopodwoziowe – będzie to część centrum kompetencyjnego, które działa w głównym zakładzie Langendorf w Waltrop. Docelowo przeniesiemy z Waltrop do Wielunia całą produkcję naczep niskopodwoziowych, a do rozstrzygnięcia pozostaje jedynie kwestia lokalizacji ostatecznego montażu i kompletacji tych pojazdów. Chcemy również, aby spółka Langendorf Polska odpowiadała za produkcję ram do inloaderów – specjalistycznych naczep do przewozu prefabrykatów betonowych. Ogólnie Langendorf Polska będzie specjalizować się w produkcji niszowych pojazdów niskoseryjnych – mówimy tu o ilościach na poziomie 100–200 szt.
Działania te są zgodne z naszą strategią, w której wyodrębniliśmy 4 filary naszej produkcji: naczepy kurtynowe, wywrotki, chłodnie i pojazdy niszowe: naczepy niskopodwoziowe, inloadery, pojazdy do przewozu drewna i wszystkie inne, które możemy uznać za bardzo specjalistyczne. Ten 4 filar w naszej Grupie dziś wypełnia właśnie Langendorf. Pamiętajmy, że produkty niestandardowe mają wysokie marże handlowe, a każde dopasowanie produktu wynikające z różnych potrzeb na poszczególnych rynkach oznacza wyższą marżę. Za kastomizację produktu do szczegółowych wymagań klientów odpowiadać będzie Langendorf w Niemczech. Warunkiem koniecznym jest nastawienie organizacji właśnie na produkcję małoseryjną, a jednocześnie powtarzalną. Priorytetem jest dla nas personalizacja w uporządkowanym i sprecyzowanym wydaniu. Zakładamy, że w Langendorf Polska pójdziemy o krok dalej, a modyfikacje produktów będą jeszcze większe i bardziej zaawansowane. Chcemy, aby produkcja w Langendorf Polska rozpoczęła się jeszcze w październiku tego roku.
Serdecznie dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Dariusz Piernikarski