Pracujemy nad fundamentami naszego działania i to zaczyna już przynosić zauważalne rezultaty. Wprowadzamy zmiany wewnętrzne – nowe osoby kierują sprzedażą autobusów i pojazdów używanych, nowa osoba odpowiada również za finanse. Zmiany te były konieczne, abyśmy mogli stawić czoła pogorszeniu koniunktury – jeśli nadejdzie. Jest to praca zespołowa, w naszej branży indywidualnie wiele osiągnąć się nie da.
Czyli przez analogię sportową można powiedzieć, że MAN Truck & Bus w Polsce jest biegaczem długodystansowym?
Zmieniamy sposób myślenia w naszej organizacji. Chodzi o to, byśmy świadomie oferowali klientom rozwiązania transportowe, nie konkurując wyłącznie ceną produktu. Tego jednak nie da się zmienić z dnia na dzień – jest to proces wymagający też szkolenia w naszej organizacji sprzedaży. Dzięki temu stajemy się bardziej profesjonalni. Mamy już podstawy, ale to początek drogi.
W ten sposób chronimy naszą przyszłość na polskim rynku. Koniunktura ma charakter cykliczny, więc każdy kryzys kiedyś się musi skończyć. Przygotowujemy się, wprowadzamy pewne działania pozwalające na obniżenie kosztów, ale nie będą one miały wpływu na działania naszej organizacji sprzedaży. Jak wspomniałem, zatrudniliśmy nowych handlowców. Spływają do nas pozytywne opinie klientów dotyczące nie tylko sprzedaży ciężarówek, ale także kontraktów serwisowych – ich penetracja jest obecnie na poziomie 42% w porównaniu z 30% w roku ubiegłym. Mierzony przez nas poziom satysfakcji klienta wzrósł o 10 punktów. To są sygnały, że przyjęliśmy właściwą strategię działania na najbliższe lata, a codzienna praca związana z realizacją oczekiwań naszych klientów przyniesie korzyści także przy gorszej koniunkturze.
Gdy rynek transportowy kwitnie, udane prowadzenie biznesu nie stanowi większego wyzwania, gdy sytuacja się pogarsza – zadanie to staje się trudniejsze.
Serdecznie dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Dariusz Piernikarski