MAN Truck & Bus Polska: “Zmieniamy sposób myślenia” – Marc Martinez

Marc Martinez, prezes zarządu MAN Truck & Bus Polska (fot. MAN)

Nie wchodząc zbyt w szczegóły techniczne, powiem tylko, że zaszły pewne zmiany konstrukcyjne – w silniku D26 mamy teraz jednostopniową turbosprężarkę, zmodyfikowano stopień sprężania, poddano optymalizacji układ wtryskowy, zredukowano poziom recyrkulacji. W efekcie samochody z silnikami Euro VI D są średnio o 4% oszczędniejsze niż porównywalne samochody MAN z silnikami Euro VI C. Nowe silniki są także o 80 kg lżejsze. Jest to wartość dodana dla klienta, który kupi nasz produkt.

Przystosowując nasze pojazdy do wymagań nowej normy, skoncentrowaliśmy się na układzie napędowym i optymalizacji zużycia paliwa.

Klienci MAN doskonale wiedzą, że w lutym 2020 r. zaplanowano premierę samochodów nowej generacji TG. Czy świadomość tego w jakikolwiek sposób wpływa na ich decyzje zakupowe?

Nie, nie widzę jakiegokolwiek wstrzymywania się przed zakupami czy też zwiększonego popytu na samochody obecnie produkowane. Koniunktura w transporcie w ostatnim okresie ma tendencję spadkową, ale w żadnym razie nie ma to związku z nowym produktem. Zobaczymy jednak, co będzie się działo, gdy rozpoczniemy dostawy nowego TG. Oficjalna premiera nowych pojazdów odbędzie się 10 lutego 2020 r. w Bilbao w Hiszpanii. Od tego dnia będzie można składać zamówienia na nowe ciężarówki. Zapewne nie będziemy w stanie dostarczyć wszystkich zamówionych pojazdów nowej generacji w przyszłym roku, gdyż nie będzie takich możliwości produkcyjnych, ponieważ obie wersje – dotychczasowa i nowa − będą produkowane i sprzedawane równolegle do końca września 2020 r.

W jakim zakresie jest już odczuwalne pogorszenie koniunktury na rynku transportowym?

W pierwszej połowie roku sytuacja była wciąż bardzo dobra,  jeszcze w czerwcu mieliśmy sprzedaż o 11% wyższą w porównaniu ze sprzedażą w roku poprzednim. Myślę, że było to spowodowane wprowadzeniem nowego tachografu. Potem, w okresie wakacji, zainteresowanie zakupami nowych pojazdów osłabło. Teraz nałożyły się na to jeszcze czynniki związane z ogólnie gorszą koniunkturą gospodarczą i takimi wydarzeniami, jak wybory w Polsce, niewyjaśniona sytuacja brexitu czy niekorzystny pakiet mobilności. Polscy przewoźnicy są ostrożni i czekają.

Myślę, że w przyszłym roku sytuacja powróci do normalności,  nie widzę powodów, aby nastąpiło drastyczne załamanie rynku. Musimy pamiętać, że przez ostatnie lata odnotowywaliśmy duże wzrosty, nadchodzi więc czas na korektę. Na razie możemy mówić o spowolnieniu, a nie o kryzysie, ale czas pokaże, co będzie dalej, na razie jest zbyt wcześnie na bardzo negatywne prognozy.

Jeśli jednak okaże się, że spadek popytu jest większy niż spodziewany, jakie możliwości działania ma firma MAN Truck & Bus Polska, by wyjść z tego obronną ręką?

Firma MAN zainwestowała w Polsce bardzo wiele, co wynika również z faktu, że mamy duże zaufanie do naszych klientów. Oni również darzą nas zaufaniem, potwierdza to fakt, że jesteśmy liderem rynku. Nie działamy w perspektywie krótkookresowej, a wcześniejsze inwestycje i to, co robimy na bieżąco, świadczą o planie długookresowym. Pogorszenie sytuacji rynkowej nie będzie oznaczać zewnętrznych zmian w naszej organizacji, nie będziemy wykonywać żadnych gwałtownych ruchów.