Pozkrone: “Odreagować wielomiesięczną niepewność” – Tomasz Kujawa

Tomasz Kujawa, członek zarządu i dyrektor sprzedaży POZKRONE – wyłącznego przedstawiciela Krone w Polsce (fot. D.Piernikarski)

Ubiegłoroczną sytuację w branży naczepowej i jej wpływ na rok bieżący komentuje Tomasz Kujawa, dyrektor sprzedaży Pozkrone – wyłącznego przedstawiciela Krone w Polsce.

Tomasz Kujawa: Pod koniec pierwszego kwartału zacząłem podejrzewać, że spadek sprzedaży będzie się pogłębiać – w marcu wszystko stanęło totalnie i obawiałem się, że sytuacja ta utrzyma się do końca roku. W okresie od kwietnia do czerwca 2020 liczba zamówień, które przyjęliśmy, była bardzo niewielka, lipiec uznałbym za najlepszy od 10 lat, czwarty kwartał okazał się również bardzo dobry. Musimy też wziąć pod uwagę to, że ze względu na pandemię w fabrykach występowały okresowe ograniczenia produkcji włącznie z jej całkowitym wstrzymaniem, podejmowane w ciągu roku działania były również nacechowane ostrożnością związaną z niepewnością co do rozwoju sytuacji rynkowej.
Wielu klientów miało wysokie przychody w firmach, więc należało dokonać inwestycji. Zakładałem, że grudniowe manewry finansowe się skończą i spadnie liczba zamówień, ale to nie nastąpiło. Wygląda na to, że ta tendencja utrzyma się jeszcze przez jakiś czas.

Rosnący popyt miał również wpływ na ceny naczep używanych dlatego pojawiają się obecnie trudności z zakupem pojazdów używanych w odpowiednim stanie. Najwyraźniej rynek odczuwa niedosyt sprzętu i zaburzeniu uległa dotychczasowa równowaga popytu i podaży – sprzętu używanego zaczyna brakować. Jeśli chodzi o nowe naczepy, to znacznie wydłużyły się terminy dostaw – w tym kontekście zyskują ci, którzy są w stanie dostarczyć naczepy w krótszym czasie.

Całe to odbicie rynku uznałbym za nie do końca racjonalne, choć spotykamy się z opiniami, że prawdziwy kryzys jest dopiero przed nami. Kończą się programy wspomagające, odroczone leasingi itp., wydaje się również, że kolejne tarcze ochronne dotrą do branży transportowej w bardzo nikłym zakresie. To co się dzieje, nie jest adekwatne do koniunktury w gospodarce, a raczej jest wynikiem odreagowania wielomiesięcznej niepewności. Wydaje się jednak, że przedsiębiorcy transportowi weszli w nowy rok z pewnym optymizmem i w większości przypadków w całkiem niezłej kondycji finansowej. Inwestycje w nowy tabor wydają się więc jak najbardziej sensowne.

Trzeba zwrócić uwagę na kilka czynników, które mogą mieć w tym roku wpływ na rynek. Są już szczepionki na COVID-19, a jeszcze pół roku temu moment ich wprowadzenia był zupełnie nieznany. Teraz martwi nas powolne tempo szczepień – uzyskanie odporności populacyjnej zajmie sporo czasu. Sytuacja jest już zatem lepsza, ale jeszcze nie optymalna i na tyle dynamicznie zmienna, aby można było mówić o powrocie do normalności. Liczymy na szczepionki, ale boję się, że może się coś wydarzyć, co dodatkowo spowolni i tak powolny proces szczepień. Jeśli wszystko pójdzie perfekcyjnie, to powinno nastąpić uspokojenie, a w obszarze sprzedaży pojazdów użytkowych może nie szaleńczy wzrost, ale w sumie korzystna stagnacja.

Może też się okazać, że jednak uzyskujemy tę „odporność stadną” – bo tak naprawdę nie mamy do końca wiarygodnych danych o przebiegu pandemii w Polsce – i za kilka miesięcy nastąpi powrót do normalności. Niestety tę optymistyczną perspektywę może zepsuć kolejna fala pandemii związana z pojawieniem się nowej mutacji koronawirusa – będziemy musieli stawić jej czoła, jak to ma miejsce obecnie w Wielkiej Brytanii czy w Niemczach.

Do marca – kwietnia 2021 r. mamy w Pozkrone pełny portfel zamówień i byłbym zadowolony, gdyby drugi kwartał wyglądał podobnie. Co prawda, rok temu też byłem pełen optymizmu, jednak po wybuchu pandemii wszystkie wcześniejsze założenia wzięły w łeb.

W 2020 r. firma Pozkrone przekazała swoim klientom 2799 pojazdów marki Krone, w tym 1922 klasyfikowane jako skrzyniowe (kurtynowe, skrzyniowo-kurtynowe i skrzyniowe) oraz 731 pojazdów z nadwoziem furgonowym, w tym 487 chłodni i izoterm oraz 244 furgonowe naczepy uniwersalne (fot. Krone)