Przyszłość transportu w smart city

Fot. MMC Polska

Transport i mobilność to obszary stanowiące dla koncepcji smart city prawdziwy poligon do testowania innowacyjnych, potencjalnie ułatwiających życie rozwiązań. Które z nich będą odgrywać w najbliższej przyszłości kluczową rolę?

Transport w smart city – komfort podróży i czyste powietrze
Idea smart city zakłada wykorzystanie nowoczesnych technologii informatycznych i komunikacyjnych w taki sposób, by maksymalnie podnieść jakość życia i funkcjonowania w mieście. Rozwiązania służące jej realizacji dotyczą m.in. organizacji ruchu, infrastruktury miejskiej, energetyki, środowiska, zdrowia itp. Żeby jednak „inteligentne” miasto sprawnie działało, wymaga dostarczania i analizowania na bieżąco multum danych. Zapewnić je musi gęsty system kamer, czujników i różnego typu mierników, które umożliwią kontrolę, analizę i natychmiastowe reagowanie na poszczególne zdarzenia.

Jednym z filarów budowy smart city jest wprowadzanie odpowiednich zmian w miejskim transporcie. Wdrażane rozwiązania mają przede wszystkim upłynniać ruch, poprawiać wygodę przemieszczenia się, minimalizować stres z tym związany oraz wspierać ekologiczne środki transportu, wpływając pozytywnie na jakość powietrza. Jakie trendy będą w najbliższych latach szczególnie istotne dla tych polskich miast, które aspirują do miana smart city i na co powinny zwrócić uwagę podmioty działające w obszarze transportu w mieście?

Boom na zieloną komunikację miejską już trwa
Odchodzenie od pojazdów spalinowych na rzecz elektryków jest nieodwracalnym trendem widocznym na całym świecie i przemawia za nim nie tylko ekologia, ale też ekonomia. Po pierwsze koszt eksploatacji pojazdu elektrycznego już dziś jest niższy niż auta z silnikiem benzynowym czy Diesla. Po drugie koszty produkcji akumulatorów pojazdów elektrycznych spadają, a otwieranie kolejnych linii produkcyjnych będzie powodować dalsze obniżanie cen pojazdów. Według organizacji badawczej Bloomberg NEF już w drugiej połowie obecnej dekady ceny samochodów elektrycznych w Europie dorównają tym spalinowym, a nawet staną się od nich niższe.

W miejskiej komunikacji zbiorowej również w coraz większym stopniu wykorzystywane są bezemisyjne, ciche i generujące niższe koszty operacyjne pojazdy elektryczne. W Polsce już co trzeci nowy autobus w komunikacji miejskiej to elektrobus. Wymianę floty konwencjonalnej na elektryczną wspierają programy rządowe, np. projekt „Zielony Transport Publiczny” NFOŚiGW, który dofinansowuje zeroemisyjne autobusy oraz budowę infrastruktury do ich ładowania. W ciągu 2021 r. przybyło w Polsce 214 elektrobusów, około 350 umów z NFOŚiGW jest na różnym etapie procedowania, a kolejne wnioski czekają na decyzję. Zmiany wymuszane są też odgórnie. Od 2018 r. gminy powyżej 50 tys. mieszkańców mają ustawowy obowiązek posiadania minimum: 5% elektrobusów w całej flocie w 2021 r., 10% – w 2023 r., 20% – w 2025 r. i 30% – w 2028 r.

Wodorowa komunikacja miejska konkurencją dla elektrobusów?
W komunikacji miejskiej smart city sprawdzić się mogą też rozwiązania oparte o wodór. Jak prognozuje Komisja Europejska, w 2050 r. paliwo wodorowe ma pokrywać aż 24% zapotrzebowania energetycznego w UE. Z kolei zgodnie z raportem pt. „Transport kluczem do rozwoju technologii wodorowych” przygotowanym przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR, to właśnie komunikacja miejska jest tym obszarem, od którego należy rozpocząć wdrażanie transportu wodorowego. Zastąpienie tradycyjnego autobusu spalinowego pojazdem na paliwo wodorowe może oznaczać aż 800 ton CO2 mniej (w ciągu 12 lat jego cyklu życiowego).

W raporcie podkreślono, że już wkrótce rozwój infrastruktury oraz floty wodorowej może okazać się bardziej uzasadniony kosztowo niż stawianie na rozwiązania dedykowane elektrobusom. Będzie to możliwe dzięki nowym technologiom nakierowanym na obniżanie kosztów produkcyjnych oraz efektem skali spowodowanym upowszechnieniem wodoru także w transporcie ciężarowym, kolejowym czy indywidualnym (np. w flotach taxi). Wraz ze wzrostem popytu dostępny powinien się stać wodór niskoemisyjny, a z czasem też zeroemisyjny. Jeszcze większe korzyści z przejścia na technologię wodorową odnieść można będzie w obszarze transportu kolejowego i drogowego.

Sieci ładowania pojazdów elektrycznych potrzebne na cito!
Transformacja miejskiej komunikacji publicznej to pierwszy krok do wzbudzania popytu na ekologiczne samochody w miastach i znaczącej poprawy jakości powietrza. Pojawiają się tu jednak pewne bariery. Zaporowa dla wielu kierowców jest przede wszystkim cena, która jednak, jak już wykazano, powinna mocno się obniżyć w ciągu kilku najbliższych lat. Ograniczony zasięg i dość długi czas ładowania elektryków to kolejne minusy, jednak głównym problemem dla ich upowszechniania może być niewielka dostępność sieci ładowania.

Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych podaje, że Polacy z końcem ub.r. byli w posiadaniu ponad 40,3 tys. aut z napędem elektrycznym, a za 3 lata może ich być w naszym kraju około 510 tys. Niestety infrastruktura służąca ładowaniu aut rozwija się zdecydowanie za wolno i nie nadąża za mocno zwiększającą się liczbą pojazdów. Przykładowo, o ile w ciągu ostatnich 12 miesięcy zarejestrowanych zostało o 150% więcej samochodów elektrycznych, o tyle liczba punktów ładowania wzrosła tylko o 40%. Słabo rozwinięta sieć punktów przekładać się będzie na coraz dłuższe kolejki do ładowania i może wpływać negatywnie na popyt na samochody.

Aktualnie w całej Polsce działa 2113 ogólnodostępnych stacji ładowania (stan na koniec marca 2022 r.). Najwięcej punktów znajduje się w największych aglomeracjach miejskich – liderem jest Warszawa, za nią plasują się Katowice, Kraków, Wrocław i Gdańsk. Więcej niż połowa ogólnodostępnych stacji działa w dużych miastach (powyżej 100 tys. mieszkańców), dlatego tam najłatwiej o skuteczne lansowanie mody na elektryki. Jednak i w tych miastach dalsza rozbudowa infrastruktury do ładowania samochodów stanowić będzie o powodzeniu lub fiasku popularyzacji elektromobilności prywatnej.

Smart city to też inteligentne strefy parkowania
We współczesnych miastach ogromnym problemem dla użytkowników prywatnych samochodów wszelkiego rodzaju jest znalezienie wolnego miejsca parkingowego – według szacunków od 20 do 30% ruchu w centrum generują samochody, których kierowcy rozglądają się za parkingiem. Rozwiązaniem problemu mają być innowacyjne systemy parkingowe, które informują o wolnych miejscach w strefach parkowania i umożliwiają pobieranie za nie płatności. Dla kierowców oznacza to oszczędność czasu i paliwa, a dla miasta – mniej zanieczyszczeń powietrza i poprawę sytuacji komunikacyjnej.

Systemy wykorzystują dane GPS dostarczone ze smartfonów kierowców oraz zainstalowane na parkingach bezprzewodowe czujniki lub zaawansowane technologicznie kamery. Urządzenia na bieżąco dokonują analiz i dostarczają danych o obłożeniu miejsc parkingowych zarówno urzędnikom, jak i użytkownikom aplikacji mobilnej. Mogą one także informować np. o tym, w którym miejscu pojazd zaparkowany został w nieprawidłowy sposób. Ponadto system obejmuje też często umieszczane przy głównych trasach miasta interaktywne tablice z informacjami o lokalizacjach z wolnymi miejscami parkingowymi.

Pierwszym miastem w Polsce, które wdrożyło hybrydowy system monitoringu strefy płatnego parkowania, stał się z końcem 2021 r. Rzeszów. Zastosowana detekcja bazuje na obrazach z kamer, danych z czujników i sieci neuronowych, które w trybie 24/7 zbierają dane o obłożeniu parkingów. Do analizy w czasie rzeczywistym zgromadzonego materiału wykorzystywana jest sztuczna inteligencja. Dla kierowców udostępniona została aplikacja mobilna, która umożliwia opłacenie parkingu za pomocą różnych metod płatności online (usuwając konieczność korzystania z parkomatu). Apka posiada też m.in. opcję przypomnień o kończącym się czasie parkowania, nie pozwala jedynie na rezerwację wybranego miejsca.

Kolejne miasta w Polsce, w tym Warszawa, pracują nad wprowadzeniem podobnych rozwiązań.

Sharing economy
Obok ekologicznego i dobrze zorganizowanego transportu zbiorowego i indywidualnego mobilność w miastach o ambicjach smart city w dużym stopniu bazować powinna na transporcie współdzielonym. Koncepcja ta umożliwia mieszkańcom korzystanie z różnych modeli samochodów, taksówek, rowerów, hulajnóg elektrycznych itd. w dogodnym dla siebie czasie, bez konieczności nabywania ich na własność. Ekonomia współdzielenia stawia bowiem na korzystanie, a nie posiadanie. To rozwiązanie może równie dobrze spełniać potrzeby mobilności użytkowników jak własny samochód, ale jest tańsze i bardziej efektywne. Dzieje się tak, ponieważ prywatne pojazdy przez większość dnia nie są wykorzystywane (według badań IPSOS przez 96% czasu stoją na parkingu), podczas gdy auto udostępniane w carsharingu (na minuty) może w ciągu 1 doby zastąpić aż 12 takich pojazdów.

Sharing economy wpisuje się oczywiście w proekologiczny nurt, gdyż nie tylko efektywniej wykorzystuje środki transportu, ale też wpływa na zmniejszanie się liczby prywatnych pojazdów w mieście. Trend odpowiada na problemy takie jak zbyt duże natężenie ruchu drogowego, niedostateczna liczba miejsc parkingowych, hałas czy zanieczyszczenie powietrza. Choć okres pandemii przerwał okres dynamicznego rozwoju transportu współdzielonego, sytuacja normalizuje się, a prognozy są optymistyczne. W przypadku sharingu e-hulajnog odnotowano już nawet znaczne wzrosty podaży. Z kolei firma analityczna McKinsey szacuje, że do 2030 r. branża mikromobilności będzie zwiększać się o 5-10% rocznie.

Wyzwania mikromobilności
Chociaż mikromobilność dotyczy wykorzystania różnego rodzaju małych, lekkich środków transportu, w Polsce najmocniej rozwijają się usługi wynajmu rowerów i elektrycznych hulajnóg. Niewielkie gabaryty i waga pojazdów umożliwiają sprawne, wygodne przemieszczanie się po ulicach miast, pozwalając na uniknięcie korków oraz łatwe parkowanie. Nie emitują też szkodliwych substancji do atmosfery i nie zwiększają hałasu w mieście. W ostatnim czasie szczególny boom przeżywają e-hulajnogi, w przypadku których popyt rósł nawet w czasie pandemii (według raportu Stowarzyszenia Mobilne Miasto wzrósł dwukrotnie) i jak twierdzą eksperci nadal nie uzyskał pełnego nasycenia. Wypożyczalnie hulajnóg elektrycznych zaczynają być dostępne także w mniejszych miejscowościach.

Oczywiście warunkiem rozwoju mikromobilności i jednocześnie sporym wyzwaniem dla samorządów jest rozbudowa niezbędnej infrastruktury, tak aby powstała spójna sieć dróg rowerowych. Ogromne znaczenie ma też odpowiednie dostosowywanie prawa – np. w upowszechnieniu e-skuterów (które stanowią w Polsce niezagospodarowaną niszę) pomocne byłoby zezwolenie na poruszanie się przez nie po buspasach. Odpowiednie zmiany prawne, jak przyjęta w 2021 r. nowelizacja w zakresie użytkowania hulajnóg i innych urządzeń transportu osobistego, wpłynąć powinny też na bezpieczeństwo, a tym samym szerszą akceptację społeczną dla tego trendu. Jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa, z pomocą przychodzi też technologia, np. prowadzone są prace nad komputerowymi systemami wizyjnymi, które będą na bieżąco ostrzegać użytkowników miejskich rowerów przed potencjalnym zagrożeniem kolizją.

Pomimo przeszkód nie ma wątpliwości, że rozwój usług z zakresu mikromobilności to kolejny istotny trend dla realizacji idei smart city. Z kolei dla operatorów usług sharingowych kluczowa będzie współpraca z władzami miast.

Synergia miejskich i prywatnych usług transportowych
Nowe usługi w transporcie miejskim powinny zmieniać zachowania komunikacyjne mieszkańców smart city. W ramach jednej podróży przez miasto powinni oni móc bezproblemowo łączyć rożne formy przemieszczania się w zależności od konkretnej trasy i okoliczności. Publiczna komunikacja miejska może istnieć w symbiozie z carsharingiem, ridesharingiem czy bikesharingiem, co świetnie ilustruje hasło „hulajnogą do przystanku”.

Taki multimodalny model podróżowania jest odpowiedzią na tzw. problem pierwszego i ostatniego kilometra (first & last mile). W dużych miastach często nawet połowę podróży do pracy zajmuje właśnie ten pierwszy i ostatni etap trasy, który jest zdecydowanie krótszy od etapu pokonywanego komunikacją publiczną. Jeśli użytkownik będzie mógł w łatwy, szybki sposób pokonać odcinek do i z autobusu/tramwaju/metra, korzystając np. z wypożyczonego samochodu czy roweru, z dużym prawdopodobieństwem zrezygnuje z transportu własnym autem.

W promowaniu dostępnych możliwości w zakresie przemieszczania się po danym mieście pomocne będą na pewno huby mobilności. Są to punkty z kompleksową ofertą transportu współdzielonego, które powinny być tworzone przy węzłach komunikacyjnych, osiedlach mieszkaniowych, urzędach, szkołach, szpitalach i innych budynkach użyteczności publicznej, centrach handlowych itp. Huby mobilności nie są więc konkurencją dla transportu zbiorowego, a jego uzupełnieniem, a także argumentem za rezygnacją z jazdy własnym samochodem. Sieci takich punktów działają już w wielu zachodnioeuropejskich miastach (np. w Monachium, gdzie funkcjonuje już 200 hubów). Trend ten będzie się mocno rozwijał – zwłaszcza, że rozwiązania z obszaru sharing economy są zapisane w strategii Europejskiego Zielonego Ładu UE.

Multimobilność w jednej apce
Kolejnym elementem tej układanki są cyfrowe platformy MaaS (Mobility-as-a-Service), które dają użytkownikom łatwy dostęp do rozmaitych usług mobilności na poziomie jednej aplikacji. Celem oprogramowania jest prezentowanie kompleksowej oferty usług transportowych w konkretnym mieście, począwszy od środków komunikacji publicznej po wszelkie odmiany usług w zakresie mobilności współdzielonej. Dzięki temu nie trzeba instalować aplikacji dedykowanych usługom poszczególnym firm – wszystko znajduje się w jednym miejscu i jest pokazane w przejrzysty, spójny sposób. Użytkownik aplikacji mobilnej zyskuje nie tylko wgląd w kompleksową, aktualną ofertę komunikacyjną miasta – apka umożliwia też rezerwację różnych środków transportu i zapłatę za ich wykorzystanie, stanowi do nich klucz i służy do łatwego planowania trasy. Twórcy oprogramowania MaaS korzystają z technologii takich jak sztuczna inteligencja i uczenie maszynowe, by maksymalnie ułatwić i usprawnić przemieszczanie się użytkownika po mieście.

Jednak obok dotarcia z usługą do bezpośrednich użytkowników, ważne jest przekonanie do niej innych podmiotów, np. dużych pracodawców działających w mieście. Aplikacje MaaS powinny więc udostępniać możliwość zakupu specjalnych pakietów, przykładowo abonamentu w postaci firmowego benefitu dla pracowników. Skoro bowiem koszt i czas, jaki pochłania droga do pracy, są według badań istotnymi czynnikami wpływającymi na wybór pracodawcy, to dodanie elastycznego budżetu na transport po mieście dowolnym środkiem komunikacji może wspierać starania firm o pozyskanie i zatrzymanie najlepszych pracowników.

Rozwiązania smart city w obszarze transportu powinny przecież działać na korzyść nie tylko mieszkańców, ale też innych grup interesu, m.in. turystów, przedsiębiorców czy władz.O przyszłości miejskiego transportu będą dyskutować eksperci podczas największego w Polsce kongresu poświęconemu funkcjonowaniu i rozwojowi inteligentnych miast — Smart City Forum. 14. edycja kongresu odbędzie się w dniach 14-15 czerwca 2022 roku w The Bridge Wrocław MGALLERY.

Więcej o wydarzeniu i jego agendzie na stronie: https://smartcityforum.pl/lp/lpm/