Elektryczne vany – bezemisyjne, ale czy tanie?

To najważniejsze na świecie wyróżnienie w branży lekkich samochodów dostawczych, obchodzące 30-lecie istnienia, zostało ogłoszone 17 grudnia ub. roku (fot. Grupa PSA)

Elektromobilność na drodze wzrostu – wg danych z końca listopada 2020 r. w Polsce było zarejestrowanych łącznie 757 elektrycznych samochodów dostawczych i ciężarowych, funkcjonowały 1324 ogólnodostępne stacje ładowania pojazdów elektrycznych (2532 punkty), 427 (32%) z nich stanowiły szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), a 897 (68%)to wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. To dane, jakie na swoich stronach publikuje Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych PSPA w ramach Licznika Elektromobilności, uruchomionego przez PSPA oraz PZPM.

Jeśli zadania transportowe realizujemy regularnie, korzystając z większego lub mniejszego samochodu dostawczego, być może jest to już ten czas, aby rozważyć przeskok do jego wersji elektrycznej. Badania rynkowe dowodzą, że aż 70% użytkowników samochodów dostawczych pokonuje nimi mniej niż 160 km dziennie. Zasięg ok. 100 km jest osiągany przez większość dostępnych obecnie w sprzedaży samochodów dostawczych z napędem elektrycznym. Tak długo, jak możliwe jest doładowanie akumulatorów podczas dłuższego postoju czy w porze nocnej, zeroemisyjny, tani w eksploatacji elektryczny van może mieć więcej sensu, niż początkowo może się to wydawać.
Zasięg w przypadku napędu elektrycznego zmienia się dość znacznie w zależności od tego, w jaki sposób samochód jest wykorzystywany. Niższe temperatury otoczenia, ciężar przewożonego ładunku oraz ukształtowanie pokonywanej trasy czy natężenie ruchu mogą mieć istotny wpływ na zasięg. Dlatego też nie można bezkrytycznie podchodzić do dotyczących zasięgu informacji podawanych przez poszczególnych producentów, zwłaszcza że odnoszą się one zazwyczaj do jazdy w ramach znormalizowanego testu drogowego NEDC (lub WLTP).

Do 2021 r. 100% lekkich samochodów dostawczych, oferowanych przez Grupę PSA,oraz ich osobowych odpowiedników będzie zelektryfikowanych (fot. Grupa PSA)

Jest też oczywiście aspekt finansowy. Samochody dostawcze z napędem elektrycznym są znacznie droższe niż ich odpowiedniki z silnikami spalinowymi. Przy korzystnej taryfie za prąd (np. ładowanie akumulatorów w nocy) zatankowanie oleju napędowego pozwalającego na przejechanie porównywalnej odległości będzie wydatkiem znacznie wyższym.Mamy zatem pewien paradoks: aby inwestycja w elektryczny samochód dostawczy się zwróciła, należy przejeżdżać nim jak najwięcej kilometrów, ale utrudnieniem w realizacji tego założenia jest ograniczony zasięg.
Zgodnie z katalogiem pojazdów elektrycznych 2020/21, opublikowanym przez PSPA, na polskim rynku mamy dostępnych w sumie 9 modeli samochodów dostawczych w różnych wersjach. Są to: Citroën ë-Jumpy, MAN eTGE, Mercedes-Benz eVito, Mercedes-Benz eSprinter, Nissan e-NV200, Opel Vivaro-e, Renault KANGOO Z.E., Renault MASTER Z.E., Volkswagen e-Crafter.

Opel Vivaro-e jest równie wszechstronny i elastyczny jak wszystkie inne wersje tego modelu, jego ładowność jest porównywalna z podobnymi samochodami dostawczymi z silnikami spalinowymi: Vivaroma ładowność 1275 kg, a furgon w rozmiarze Compact z 2-litrowym silnikiem wysokoprężnym ma maksymalną ładowność 1405 kg (fot. Opel)

Bezemisyjny – ale czy tani?
Chcąc chociaż w przybliżony sposób skalkulować koszty ładowania samochodu dostawczego z napędem elektrycznym, sięgnęliśmy do kalkulatora dostępnego na stronach internetowych kampanii elektromobilni.pl. Kampania ta została zainicjowana w październiku 2020 r., jej organizatorami są Krajowy Ośrodek Zmian Klimatu oraz Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych, a wspiera ją kilkadziesiąt podmiotów, liderów zrównoważonego transportu w Polsce, w tym wiele koncernów motoryzacyjnych, firm działających w sektorze infrastruktury oraz instytucje finansowe. Wśród partnerów są także przedsiębiorstwa zajmujące się prowadzeniem i rozbudową infrastruktury ładowania w Polsce.
Korzystając z dostępnego na stronie elektromobilni.pl kalkulatora kosztów ładowania, oszacowaliśmy koszt przejechania 100 km w zależności od typu ładowania na ogólnodostępnej stacji (wg taryf operatorów). Wybraliśmy jeden z modeli wyróżnionych tytułem Międzynarodowego Vana Roku: Peugeot e-Expert Furgon Standard z silnikiem o mocy 75 kWh. Założyliśmy, że skorzystamy z ładowarki stałoprądowej DC o mocy ładowania 40–50 kW, a akumulator w samochodzie zostanie podładowany z poziomu 20% do 80%. Uzyskane wyniki zostały przedstawione na wykresie. Dla porównania oszacowaliśmy również koszt przejechania 100 km samochodem Peugeot Expert Furgon wyposażonym w silnik blueHDI o mocy 100 KM (74 kW). Producent podaje, że spalanie w cyklu mieszanym WLTP wynosi od 5,5 do 7,5 l ON/100 km. Przyjmując, że 1 l ON kosztuje 4,54 zł, koszt przejechania 100 km Expertem z silnikiem Diesla wynosi od 24,97 do 34,05 zł (spalanie odpowiednio 5,5 i 7,5 l/100 km) – do prezentacji na wykresie wybraliśmy wyższą z tych wartości.

Orientacyjny koszt przejechania 100 km samochodem Peugeot e-Expert Furgon Standard z silnikiem o mocy 75 kWh oraz Peugeot Expert Furgon z silnikiem Diesla o mocy 100 KM (74 kW)

Z wykresu wynika, że pod względem kosztów paliwa (energii elektrycznej) Peugeot Expert Furgon wyposażony w silnik Diesla będzie tańszy w eksploatacji niż jego elektryczny odpowiednik e-Expert przy założeniu, że akumulatory będziemy ładować, korzystając z ogólnodostępnych punktów ładowania. Procentowo różnice te zawierają się w przedziale 6,7–32,7, w zależności od dystrybutora energii.
Sytuacja może ulec zmianie, jeśli skorzystamy z ładowarki wpiętej w domową (firmową?) sieć energetyczną. Przykładowo (obliczenia bardzo ogólne): jeśli prąd dostarcza nam PGE Dystrybucja i zdecydujemy się na taryfę dwustrefową G12, to za prąd zużywany w nocy (a wtedy chcemy ładować akumulatory Peugeota e-Experta) zapłacimy 0,2585 zł za 1 kWh. Jeśli roczny przebieg samochodu wyniesie 30 tys. km, to zgodnie z kalkulatorem elektromobilni.pl zużyje on 6816 kWh energii elektrycznej. Zatem całkowity roczny koszt ładowania według wspomnianej taryfy to 1762 zł, co w przeliczeniu na 100 km daje 5,87 zł. Przy identycznych założeniach i spalaniu na poziomie 7,5 l/100 km za olej napędowy zapłacimy 10 215 zł. Wreszcie elektryczny van okazuje się tańszy pod względem kosztów energii niż jego dieslowski odpowiednik.

Ceny nowego Peugeota e-Experta Furgon zaczynają się od 135 200 zł (netto), w przypadku wersji Standard z silnikiem wysokoprężnym musimy wydać co najmniej 92 800 zł. Różnica w cenie samochodów to 32 400 zł, z wcześniejszych obliczeń wynika różnica w cenie za energię (paliwo) wynosząca w skali roku 8453 zł na korzyść prądu. Z mocno uproszczonych obliczeń wynika więc, że aby zrekompensować wyższą cenę samochodu elektrycznego,powinien być on eksploatowany przez 3,8 roku.
Na horyzoncie pojawia się kawaleria jadąca na ratunek: zgodnie z rozporządzeniem regulującym dopłaty do zakupu firmowego auta elektrycznego dofinansowanie może wynieść 30% kosztów kwalifikujących się do objęcia wsparciem, przy czym nie więcej niż 36 000 zł. Czyżby zatem już na starcie, w momencie zakupu, można było wyjść na zero? Oby!

Pozostając wiernym koncepcji marki Peugeot „Moc wyboru” (Power of choice), elektryczny Peugeot e-Expert zachował muskularny styl wersji z silnikiem spalinowym i tę samą ładowność (fot. Peugeot)

„e-czworaczki” nagrodzone
Rozwój elektromobilności w zakresie samochodów dostawczych Grupy PSA został doceniony w postaci nagrody Międzynarodowego Vana Roku 2021. Stworzone wspólnie przez francuską firmę modele Peugeot e-Expert, Citroën e-Dispatch (ë-Jumpy) oraz Opel/Vauxhall Vivaro-e otrzymały większość głosów 24-osobowego jury IVOTY (International Van of the Year 2021). Dwóch finalistów − Mercedes-Benz eSprinter i najnowszy Vito − zajęło odpowiednio drugie i trzecie miejsce. Ford ze swoimi nowymi modelami Transit Active &Trail był czwarty.

„Czworaczki” PSA to pierwsze na rynku samochody dostawcze sprzedawane w całej Europie mające zasięg ponad 300 km. Są to solidne dostawczaki o doskonałych właściwościach jezdnych, a poza niższym poziomem hałasu pod względem wrażeń z jazdy niewiele różnią się od wersji z silnikiem wysokoprężnym.

Elektryczne, kompaktowe vany PSA dają solidny impuls, aby profesjonalni użytkownicy postawili na elektromobilność i jednocześnie wymuszają demokratyzację i skalowanie bezemisyjnego transportu. W przypadku wyróżnionych samochodów uzasadnienie biznesowe jest rzeczywiste, a całkowity koszt posiadania może być na tym samym poziomie, jak w wersjach z silnikami spalinowymi. Przekonuje elastyczna koncepcja dwóch akumulatorów z wystarczająco mocnym, płynnie działającym i cichym układem napędowym oraz szybką ładowarką DC w standardzie. Każda marka należąca do Grupy PSA opracowała różne elektryczne wersje od towarowego furgonu po minibus do przewozu osób, w każdym przypadku samochody mają niemal prawie taką samą ładowność i przestrzeń ładunkową jak ich odpowiedniki z silnikami Diesla.
Grupie PSA udało się wprowadzić na rynek e-van, który ma wszystkie cechy samochodu dostawczego z silnikiem spalinowym, ale po raz pierwszy ma on przyzwoity zasięg. Możliwości osiągnięcia do 330 km zasięgu na jednym ładowaniu ułatwia planowanie tras i wykorzystanie pojazdów – zasięg przekracza bowiem typowe odległości pokonywane przez samochody tej klasy w ciągu jednego dnia.

W podstawowym modelu Mercedes-Benz eVitoma ładowność 1073 kg,ze względu na umieszczenie akumulatorów pod podłogą pojemność ładunkowa pozostaje bez zmian: jest to 6 m3 (wersja długa 6,6 m3); eSprinter ma pojemność ładunkową do 10,5 m3, ładowność to 1040 kg (dotyczy to wersji o zasięgu do 115 km (fot. Daimler AG)
Citroën ë-Jumpy, podobnie jak pozostali zdobywcy nagrody Międzynarodowego Vana Roku 2021, dostępny jest z dwoma akumulatorami (50 kWh i 75 kWh), co przekłada się na różne zasięgi operacyjne (cykl WLTP): 230 km lub 330 km (fot. Citroën)
Silnik elektryczny Volkswagena e-Craftera o mocy 100 kW zasilany jest bateriami zamontowanymi pod podłogą, dzięki czemu auto zachowuje ładowność na poziomie jednej tony, a jego przestrzeń ładunkowa to 10,7 m3; zasięg auta to 173 km, a ładowanie baterii do 80 % trwa zaledwie 45 minut (fot. Volkswagen Samochody Dostawcze)
Zgodnie z założeniami MAN do końca 2020 r. do obsługi pojazdów elektrycznych miało być przygotowanych w Europie 110 punktów serwisowych, a do końca 2021 r. ich liczba wzrośnie o kolejnych 60 wyspecjalizowanych warsztatów. W ten sposób firma już dziś tworzy dla swoich bieżących i przyszłych klientów pojazdów elektrycznych na terenie całej Europy odpowiednio przystosowaną sieć serwisową (fot.MAN Truck & Bus)