EWT Truck & Trailer Polska: “Rok 2020 – rokiem skrajności” − Andrzej Dziedzicki

Andrzej Dziedzicki, dyrektor handlowy EWT Truck & Trailer Polska − generalnego przedstawiciela Schmitz Cargobull w Polsce (fot. EWT)

Liderem sprzedaży naczep w 2020 r. w Polsce we wszystkich grupach produktowych (podobnie zresztą jak w 2019 r.) była firma Schmitz Cargobull.  Mimo trudnej sytuacji rynkowej – zwłaszcza w pierwszej połowie roku – według danych PZPM zarejestrowano 3516 nowych naczep tej marki (spadek sprzedaży o 30,7% r/r), co dało udział rynkowy na poziomie 23,9% i 1. miejsce. Na temat ubiegłorocznych wyników EWT Truck & Trailer Polska, generalnego przedstawiciela Schmitz Cargobull w Polsce, i o perspektywach rozwoju rynku wypowiedział się Andrzej Dziedzicki, dyrektor handlowy.

Andrzej Dziedzicki: W całym roku 2020 sprzedaż w EWT Truck & Trailer Polska zmalała nieco bardziej niż średnia rynkowa. Z wielką uwagą obserwowaliśmy i analizowaliśmy rynek. Kiedy w naszej ocenie skutki pandemii były już wyraźnie odczuwalne, zdecydowaliśmy się na szybką i kluczową interwencję. Do każdej transakcji podchodziliśmy indywidualnie, uznaliśmy bowiem, że lepiej będzie w porozumieniu z klientem przesunąć zamówienie lub wręcz od niego odstąpić, niż doprowadzić do trudnej dla obu stron niewygodnej sytuacji. Po weryfikacji podejmowaliśmy decyzję, czy skierować zamówienie do produkcji w całości, częściowo, czy też je anulować.
Fabryki Schmitz Cargobull w okresie wiosennym, mimo trudności i ciągłych informacji na temat rozwoju pandemii, a także pewnej liczby zakażeń wśród pracowników, nie wstrzymały produkcji. Nastąpiła znacząca redukcja mocy produkcyjnych, ponieważ pracowała tylko jedna zmiana, pojazdy jednak były budowane nieprzerwanie. Dla EWT była to wyraźnie dobra informacja i optymistyczny prognostyk.

Na początku ubiegłego roku nasz plan sprzedaży z założenia był niższy niż w 2019 r. Niedługo potem pojawiła się pandemia i nasze założenia należało ponownie zweryfikować. Przyjęliśmy wówczas trzy scenariusze – pesymistyczny, zrównoważony i optymistyczny. W drugiej połowie roku okazało się, że zmierzamy w stronę scenariusza optymistycznego. Lipiec 2020 r. był dla nas pierwszym miesiącem zauważalnego ożywienia, choć nie było jeszcze pewności, czy to tylko chwilowa poprawa koniunktury, czy wyczekiwana stała tendencja. Początkowo założyłem, że sytuacja normalizuje się, ale w dość powolnym tempie, a my straty będziemy odrabiać małymi kroczkami. Zweryfikowaliśmy plany w górę, co nam dawało duży komfort pracy.
Czwarty kwartał przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Końcówka roku i zamówienia na pierwszy kwartał bieżącego roku to niemal „jazda bez trzymanki”. Jestem nieco zaskoczony tym, jak możliwy był tak radykalny przeskok ze skrajności w skrajność. Tak silne odbicie rynku w trzecim, a zwłaszcza w ostatnim, kwartale 2020 r. wystąpiło na niemal wszystkich rynkach europejskich.

Dążymy do tego, by być jak najbliżej naszych klientów. Dzięki kompetencjom naszej kadry i ciągle udoskonalanym produktom chcemy jak najlepiej realizować ich wymagania i potrzeby. W mojej ocenie wybuch pandemii nie spowodował spadku liczby ładunków, polscy kierowcy nie bali się też jeździć. Obserwowaliśmy wysoki kurs euro i dobre ceny paliw, nie było, jak sądzę, także specjalnych kłopotów z kierowcami, przypuszczam bowiem, że wiele osób z segmentu transportu pasażerskiego przeszło do transportu towarowego. To wszystko sprzyjało zwiększaniu przychodów. Ufam, że dla wielu naszych klientów ubiegły rok mimo stresów okazał się bardzo owocny. Niektórzy skorzystali z „tarczy”, a otrzymane pieniądze były formą częściowo zwrotnej pożyczki. Kwota zwrotu zależy od wyniku finansowego, jaki przedsiębiorstwo wypracowało na koniec roku. Niejako w konsekwencji tego zapadają decyzje o zakupach – oby ich nie zabrakło.

Póki co na rok 2021 patrzę optymistycznie. Obecnie dysponujemy satysfakcjonującym portfelem zamówień. Są jednak kwestie związane z długimi terminami produkcyjnymi oraz rosnącymi kosztami surowców.

Fot. Schmitz Cargobull