Traton: “Największym problemem nie jest samochód” – Christian Levin

Dodatkowe opodatkowanie powinno wracać do branży transportowej w postaci różnych systemów dopłat – czy to związanych z przestawieniem taboru na biopaliwa, czy też z inwestycjami w nowe, ekologiczne środki transportu. Istnieje w tym zakresie wiele możliwości.

Muszę powiedzieć, że ograniczenia emisji wyznaczone na rok 2025 leżą w naszym zasięgu – z tym damy sobie radę, wprowadzając różnego rodzaju udoskonalenia w dotychczas produkowanych pojazdach dotyczące aerodynamiki, oporów toczenia, zwiększania sprawności układu napędowego. Będziemy również wprowadzać samochody hybrydowe. To wszystko już się dzieje.

Dla użytkownika największe znaczenie ma niezawodność i efektywność. Z drugiej strony na rynku pojawiają się nowe układy napędowe, zmienia się filozofia obsługi pojazdu. Jak należy w takim przypadku rozmawiać z klientami, aby przekonać ich do nadchodzących zmian?

Grupa TRATON dociera do klientów za pośrednictwem lokalnych dealerów poszczególnych marek. Powinni oni pokazać użytkownikom wszelkie mocne strony nowych rozwiązań, ale również związane z nimi ryzyko, przypominając też, że nasza sieć serwisowa może być zawsze wsparciem. Jest to coś w rodzaju zadania edukacyjnego,  ale potrzebujemy również wsparcia ze strony rządów i władz samorządowych. Musimy działać wspólnie z prawodawcami. Mamy świadomość, że firmy transportowe operujące na niewielkim poziomie rentowności nie będą chciały ponosić ryzyka i niekoniecznie zaangażują się w aktywne działania związane z ratowaniem naszej planety. To trudne zadanie, ale zaczęliśmy już udostępniać nasze samochody demonstracyjne, które klienci będą mogli przetestować i przekonać się, jakie przynoszą korzyści.

Największym problemem nie jest samochód – nasi klienci ufają nam i naszym produktom. Problemem jest całe otoczenie:  koszty zakupu, infrastruktura ładowania, wartość rezydualna – za te aspekty nie możemy brać odpowiedzialności. Z pewnością czas przyniesie korzystne rozwiązania, ale niektóre z nich muszą być podejmowane w wymiarze ogólnoeuropejskim, a inne w lokalnym.

W takim razie, jakie samochody będą sprzedawana za 10−15 lat?

Przede wszystkim chciałbym widzieć masowe przejście na biopaliwa w już eksploatowanych pojazdach. Nie wymaga to niemal jakichkolwiek zmian konstrukcyjnych. Stanie się to wtedy, gdy pojawią się dobre przykłady wykorzystania tych możliwości. Powinien też wzrastać popyt na samochody zasilane gazem ziemnym. To wszystko już się dzieje, choć nie na taką skalę, jakiej bym oczekiwał.

Kolejnym krokiem powinno być rozpowszechnienie samochodów hybrydowych. Dla wielu operacji – w dystrybucji czy zastosowaniach komunalnych – hybryda typu plug-in jest idealnym rozwiązaniem. W kolejce czekają samochody z napędem całkowicie elektrycznym. Myślę, że w latach 2022–2023 na rynku powinny się pojawić już wersje seryjne. Będą drogie w zakupie, ale tanie w eksploatacji, na pewno w krajach o niskich cenach energii elektrycznej.