Ciekawie wygląda za to rynek autobusów miejskich CNG. Praktycznie wszyscy producenci mają takie w swojej ofercie. Na tym tle wyróżnia się Solbus, który już kilka lat temu „przeskoczył” etap CNG i jako jedyny produkuje autobusy w wersji LNG. Wadą pojazdów CNG/LNG jest relatywnie niski zasięg i mała oferta jednostek napędowych. Zaletą zaś są niskie koszty eksploatacji, wzorowa emisja spalin, prostsza konstrukcja silnika i układu oczyszczania spalin oraz cichsza praca, co jest szczególnie pożądane w miastach.
Posiadanie pojazdu zasilanego gazem to dopiero połowa sukcesu. Aby stał się on użytecznym narzędziem pracy, niezbędna jest stacja tankowania.

Infrastruktura
Największą popularnością cieszą się oczywiście stacje LPG. Są tanie w budowie, nie wymagają skomplikowanej armatury ani szczególnej infrastruktury energetycznej czy gazowej. Spotkać nawet można obiekty pozbawione własnego przyłącza elektrycznego i bazujące na agregatach prądotwórczych. Dostawa gazu także nie jest skomplikowana, a spora konkurencja wśród licznych importerów wymusza niskie ceny. W Polsce działa obecnie prawie 5,5 tys. modułów do tankowania LPG. Kraj pokrywa bardzo gęsta sieć stacji oferujących to paliwo po konkurencyjnych cenach o każdej porze dnia i nocy. Od czasu, gdy autogaz stał się ogólnodostępnym paliwem trakcyjnym (od 1993 r.), jego cena zawsze oscylowała w okolicach 50% ceny benzyny.
Sieć stacji CNG nie wygląda imponująco. Ledwie 26 ogólnodostępnych obiektów w całym kraju nie tworzy przecież jakiejkolwiek sieci tankowania CNG. Tym bardziej że często nie są to obiekty dostępne przez całą dobę, uzyskanie faktury połączone jest często z uciążliwą procedurą, a w przypadku awarii stacje są zwykle zamykane. Aż 20 spośród nich należy do PGNiG. W minionym roku zbudowano ledwie jedną (!) ogólnodostępną stację CNG i to dzięki wielkiej determinacji prywatnego inwestora, który zdecydował się także na flotę pojazdów CNG obsługującą sporą hurtownię spożywczą. Budowa stacji CNG wymaga spełnienia kilku istotnych warunków, m.in. musi istnieć specjalne przyłącze gazowe (najlepiej z gazociągu średniego ciśnienia) oraz przyłącze energetyczne o stosownej mocy. Inwestor nie uzyska od dostawcy gazu ziemnego, którym zwykle jest PGNiG, żadnych specjalnych warunków finansowych, bowiem wielkość sprzedaży gazu na stacjach CNG w przewidywalnym okresie nie będzie duża. Koszt budowy stacji CNG może oscylować w granicach miliona złotych. Coraz większą popularnością zaczynają cieszyć się małe wewnątrzzakładowe stacje tankowania, bazujące na niewielkich kompresorach tankujących auta podczas nocnego postoju w bazie. PGNiG szacuje, że jest ich ponad 200.
Do tej pory uruchomiono tylko jedną ogólnodostępną stację tankowania LNG (obiekt w Śremie k. Poznania otwarto w grudniu ub. r.). Powstały również inne nowoczesne obiekty, m.in. w Warszawie i Olsztynie, o charakterze wewnątrzzakładowym, na potrzeby lokalnego transportu miejskiego. W razie potrzeby dostawcy LNG lub producenci pojazdów LNG uruchamiają tymczasowe lub testowe stacje mobilne w postaci cystern kriogenicznych wraz z osprzętem do tankowania. LNG, podobnie jak LPG dostarczane jest bez konieczności budowy drogiej infrastruktury przesyłowej, co tworzy na rynku klimat sprzyjający konkurencji.

Zrób to sam – diesel na LPG
To rozwiązanie jeszcze mało popularne, choć obiecujące. Popularyzacja LPG w oparciu o gazodiesla do ciężarówek, maszyn budowlanych czy w rolnictwie przynieść może użytkownikom zauważalne oszczędności (15 do 30%, w zależności od charakteru pracy i pojazdu). Dostępność stacji LPG jest więcej niż zadowalająca, a cena LPG jest w zasadzie niezmienna, na poziomie połowy ceny ON czy benzyny. Możliwy jest także montaż takiej instalacji prawie w każdym samochodzie (nawet z ADR!). Koszt instalacji (9 10 tys. zł) zwrócić się może już po kilku miesiącach. Dlaczego więc przewoźnicy są niechętni takim systemom? Pierwszym powodem jest obawa o trwałość silnika.
Na montaż w nowych pojazdach nie godzą się ani dealerzy ani leasingodawcy – pozostaje mniej widoczny rynek wtórny. Równie istotnym powodem jest brak narzędzi do rozliczania kierowców ze zużytego paliwa (ile ON, a ile tańszego gazu zostało spalone). To bardzo skutecznie zniechęca zarządców flot i właścicieli firm. Wolą więcej płacić i unikać dodatkowej pracy i możliwych problemów. Jest jeszcze czynnik ludzki: sabotowanie rozwiązania przez kierowców.