Czy w ofercie MAN TGE znajdą się wszystkie wersje, czy tylko te najcięższe, z napędem na oś tylną?
Będziemy oferować wszystkie wersje tego samochodu, choć zapewne rzeczywiście większe zainteresowanie wśród naszych klientów wzbudzą wersje z napędem na tylne koła, a więc bardziej ciężarowe. Klienci kolegów z Volkswagena zapewne chętniej kupować będą wersje z przednim napędem. Dlatego myślę, że pod tym względem będziemy się uzupełniać.
Na ekspozycji targowej MAN Truck & Bus można zapoznać się z koncepcją e-mobilności. Jak to będzie wyglądać, gdzie są najważniejsze różnice w porównaniu z tym, co do zaproponowania ma konkurencja?
Musimy wziąć pod uwagę oddzielnie autobusy i ciężarówki. W przypadku autobusów nie ma żadnych wątpliwości, że w najbliższej przyszłości – do roku 2020 – będziemy mieć dopracowany i produkowany seryjnie autobus z napędem całkowicie elektrycznym. Jesteśmy przekonani, że największe miasta, metropolie, w coraz większym zakresie rezygnować będą z zakupów autobusów napędzanych konwencjonalnie silnikami Diesla, a nawet autobusów gazowych. Dlatego też przygotowujemy całą flotę autobusów elektrycznych, które sprawdzą się jako środki transportu publicznego.
Z drugiej strony jesteśmy przekonani, że typowy model logistyczny będzie nadal ewoluować i transport towarów między poszczególnymi węzłami realizowany będzie samochodami z silnikami Diesla, natomiast dystrybucję miejską przejmą samochody ciężarowe z napędem całkowicie elektrycznym. W perspektywie przyszłościowej mamy całkowity zakaz wjazdu do miast samochodów ciężarowych i autobusów z silnikami Diesla.
Koncepcja elektrycznego ciągnika siodłowego, którą pokazujemy na targach, to rozwiązanie typowo dystrybucyjne do obsługi dużych centrów logistycznych, nie wymaga dużo przestrzeni w przeciwieństwie do podwozi wieloosiowych, lepiej pokonuje zakręty, a wciąż można w zestawie przewozić ładunki o dużej objętości. Widzimy w tej koncepcji pewne bardzo potrzebne rozwiązanie niszowe, kolejny przykład rozwinięcia koncepcji e-mobilności.
Nie porzucacie innych koncepcji, takich jak ciężarówki autonomiczne czy konwoje połączone – platooning?
Oczywiście, że nie. Platooning to bardzo ważna koncepcja, której wdrożeniem zainteresowane są wszystkie zaangażowane strony. Konieczne jest dostosowanie przepisów prawnych, a producenci muszą wykonać jeszcze trochę pracy, aby usprawnić wzajemną komunikację pomiędzy ciężarówkami rożnych marek, bo przecież możliwa jest jazda w konwoju mieszanym. I właściwie tylko wtedy platooning ma sens, gdy stworzymy konwój mieszany.
Jak Pan myśli, w którą stronę zmierza branża pojazdów użytkowych, czego możemy się spodziewać w przyszłości?
Myślę, że wprowadzenie samochodów całkowicie autonomicznych to podróż znacznie dłuższa niż się spodziewamy. Będziemy mieć interesujące propozycje pojazdów niemal autonomicznych, ale kluczowym problemem są kwestie bezpieczeństwa. Owszem, kierowca dzięki obecności systemów wspomagających będzie znacznie odciążony, ale nadal pozostanie w kabinie. Być może samochody bezzałogowe pojawią się w kopalniach lub w portach, lub w innych obszarach, gdzie natężenie ruchu jest mniejsze, a zachowanie innych użytkowników bardziej przewidywalne. Dopuszczenie pojazdów autonomicznych do publicznego otwartego ruchu drogowego zajmie znacznie więcej czasu. Nie dlatego, że nie jest to technicznie możliwe, ale dlatego, iż problemem może być akceptacja społeczna takiego rozwiązania.
Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem – codziennie są setki wypadków, giną ludzie, lecz niemal nikt tego nie komentuje. Natomiast śmiertelny wypadek z udziałem samochodu autonomicznego wzbudził wiele kontrowersji i działań – łącznie z przesłuchaniami w kongresie USA.
Spotyka się Pan z decydentami w Komisji Europejskiej. Oni uważają autonomiczny transport za potencjalną szansę, czy raczej za ryzyko lub zagrożenie?
Oczywiście dostrzegają potencjalne możliwości, to społeczeństwo jest znacznie bardziej konserwatywne i pełne obaw. To właśnie akceptacja społeczna pojazdów autonomicznych musi jeszcze ewoluować, a na to trzeba czasu.
Serdecznie dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Dariusz Piernikarski
