Iveco po raz drugi na dakarowym podium

Holender Pascal de Baar (Renault Trucks K520) z Mammoet Rally Sport wygrał pierwszy w swej karierze etap – był to 10. odcinek. Warto podkreślić, że startował do niego z 18. pozycji. W klasyfikacji generalnej uplasował się na 6. miejscu (fot. © www.mammoetrallysport.nl)
Holender Pascal de Baar (Renault Trucks K520) z Mammoet Rally Sport wygrał pierwszy w swej karierze etap – był to 10. odcinek. Warto podkreślić, że startował do niego z 18. pozycji. W klasyfikacji generalnej uplasował się na 6. miejscu (fot. www.mammoetrallysport.nl)

Waga ciężka

W pierwszym tygodniu pozycja lidera w grupie samochodów ciężarowych zmieniała się dynamicznie, dosłownie z dnia na dzień, a to za sprawą zwycięstw etapowych pięciu faworytów w tej kategorii. Byli to Holendrzy Hans Stacey (MAN), Peter Versluis (MAN) i Gerard de Rooy (Iveco), Czech Martin Kolomý (Tatra) oraz Rosjanin Edward Nikołajew (Kamaz). Dobre wyniki osiągali również Rosjanin Ayrat Mardeev (Kamaz), Argentyńczyk Federico Villagra (Kamaz) i Holender Tom van Genugten (Iveco). Różnice czasowe tych kierowców były minimalne, bo około 29 sekund, świadczące o wysokim poziomie przygotowania pojazdów i umiejętnościach samych kierowców.

Warto wspomnieć również o Czechu Alesie Lopraise, który w tym roku wystartował ciężarówką Iveco przygotowaną przez zespół Gerarda de Rooya. Podczas 4. etapu „maratońskiego” załoga zmagała się z poważnymi problemami technicznymi pojazdu na wysokości 4000 m n.p.m. Po przybyciu pojazdu assistance nad ranem udało się ciężarówkę naprawić. Okazało się jednak, że ekipa przybyła na biwak już po regulaminowym czasie i nie została dopuszczona do dalszej rywalizacji.

Czech Martin Kolomy’ (Tatra) utrzymywał się w czołówce aż do feralnego 8 etapu, gdzie z powodu awarii stracił ponad 2 godziny na naprawę, jak się okazało nie do odrobienia. Ostatecznie ukończył rajd na 17. miejscu, a jego kolega z drużyny Jaroslav Valtr uplasował się wyżej w klasyfikacji generalnej, na 8. pozycji (fot. © Buggyra)
Czech Martin Kolomy’ (Tatra) utrzymywał się w czołówce aż do feralnego 8 etapu, gdzie z powodu awarii stracił ponad 2 godziny na naprawę, jak się okazało nie do odrobienia. Ostatecznie ukończył rajd na 17. miejscu, a jego kolega z drużyny Jaroslav Valtr uplasował się wyżej w klasyfikacji generalnej, na 8. pozycji (fot. Buggyra)

W pierwszym tygodniu przeważały trasy w stylu rajdów WRC, w drugim natomiast – tereny bardziej off-roadowe, m.in. wydmy i związane z nimi trudności nawigacyjne, tak lubiane przez część zawodników, ale jednocześnie zapowiadające bardziej nieprzewidywalną rywalizację. Jak zdradził w jednym z wywiadów Gerard de Rooy, trasy w stylu WRC nie były jego specjalnością, w przeciwieństwie do wydm i fragmentów pustynnych. Tą wypowiedzią niejako uprzedził swoje etapowe zwycięstwo i objęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej. To samo dotyczyło rosyjskich Kamazów, którym wydmy wydawały się wyjątkowo służyć, gdyż już na pierwszym odcinku pustynnym kierowcy Edward Nikołajew i Andriej Karginow zajęli odpowiednio drugie i trzecie miejsce, tuż za Gerardem de Rooyem. Po 9. etapie Gerard de Rooy umocnił swoją pozycję lidera w klasyfikacji generalnej, a 27 min przewagi nad drugim Nikołajewem i 41 min nad trzecim Federico Villagra (Iveco) dawało mu spokojniejszy sen. Przewagę tę Holender w kolejnych etapach powiększył do ponad godziny. Prowadzenia w rajdzie nie oddał i ostatecznie wjechał zwycięsko na rampę w Rosario. Tegoroczne zwycięstwo to drugie – po sukcesie w 2012 r. – zwycięstwo Gerarda de Rooya w kategorii ciężarówek w tym wyścigu.

Klasyfikacja generalna samochodów ciężarowych
Klasyfikacja generalna samochodów ciężarowych

Magia Beduina

Tegoroczny rajd zgromadził mniej uczestników niż rok, dwa, a nawet cztery lata temu (w 2012 r. – 463 załogi, 2013 r. – 448, 2014 r. – 431, 2015 r. – 420, 2016 r. – 347). Co jest powodem? Wysokie koszty udziału, coraz trudniejsze trasy czy raczej to, że bez profesjonalnego zaplecza i sponsorów startuje się jedynie dla satysfakcji, tym większej oczywiście, jeśli ukończy się rajd. Na pewno wszystko po trochę. Nie zmienia to faktu, że Rajd Dakar pozostaje nadal najtrudniejszym rajdem off-roadowym na świecie.

Jaka będzie edycja 2017? Podobno są plany przeniesienia go na pierwotne tereny Afryki. Chodzą też słuchy, że w przyszłym roku trasy rajdu mogą zahaczyć aż o 5 południowoamerykańskich krajów. Jedno wiadomo na pewno, statuetka Beduina nadal kusi i jest bezcennym trofeum, a dla tych, którzy chociaż raz wzięli udział w zmaganiach, adrenalina, kurz, pot i zmęczenie są jak narkotyk, po który się wraca.

Autor: Katarzyna Biskupska