TEST: Transporter T6. I wszystko jasne…

Kabina i wnętrze
Znawcy Transportera zgodzą się zapewne, że zmiany we wnętrzu kabiny są znacznie bardziej zauważalne. Tak jak w poprzednim modelu istnieją dwa różne kokpity – dla osobowych Multivan i Caravelle oraz towarowego Transportera. W wersji towarowej – a taką testowaliśmy – w desce rozdzielczej wygospodarowano więcej schowków.

Dwubarwny kokpit jest idealnie wykończony, rozkład przycisków i przełączników nie budzi zastrzeżeń, choć przydałoby się trochę więcej miejsc na odkładanie drobiazgów(fot. D. Piernikarski)
Dwubarwny kokpit jest idealnie wykończony, rozkład przycisków i przełączników nie budzi zastrzeżeń, choć przydałoby się trochę więcej miejsc na odkładanie drobiazgów(fot. D. Piernikarski)

Znalazło się na drzwiach miejsce na sporą butelkę na napoje, jest gdzie odłożyć telefon komórkowy czy schować dokumenty. Zmieniono również położenie klawiszy obsługi elektrycznie podnoszonych szyb – są teraz przesunięte bardziej do przodu i przez to można je wygodniej obsługiwać. Wzmocniono również klamki, poprawiono siedzenia.
Czy te zmiany to rzeczywiście nowa jakość? Jeśli porównamy wnętrze kabiny Transportera – zwłaszcza dostępne schowki, ich rozkład i wielkość – z tym, co mamy do dyspozycji w samochodach dostawczych innych marek, to okaże się, że środek T6 jednak nie jest idealny… Schowków mogłoby być więcej, nie można powiesić kurtki tak, aby nie przeszkadzała przy wysiadaniu, zabrakło półki nad górną krawędzią szyby. Owszem, plastiki są dobrej jakości i doskonale spasowane, fotel kierowcy w T6 jest bardzo komfortowy, a kierownica regulowana w dwóch płaszczyznach pozwala na optymalne ułożenie ciała. Wszystkie przełączniki i pokrętła są tam, gdzie trzeba, a tablica wskaźników przejrzysta i dobrze podświetlona… Słowem: zupełnie jak w Golfie.

Transporter w drodze
Jeśli chodzi o właściwości trakcyjne, to T6 na pewno pozostaje wierny swoim genom. Moim zdaniem jeździ się tym samochodem po prostu rewelacyjnie, można rzec: bezproblemowo, i to niezależnie od tego czy jest on załadowany, czy pusty. Właściwości sprężyste i tłumiące zawieszenia są tak dobrane, że nawet podczas jazdy po drogach o gorszej nawierzchni nie odczuwamy zbytnio nierówności. Komfort jazdy można zapewne poprawić, instalując (za dopłatą) adaptacyjne amortyzatory o regulowanym tłumieniu. Opcja ta zainteresuje jednak głównie użytkowników wersji osobowych, w wersjach użytkowych komfort jazdy wersji seryjnej jest aż nadto zadowalający. Precyzyjnie działa również układ kierowniczy, jego charakterystyka spodoba się zwłaszcza tym kierowcom, którzy lubią czuć sygnały zwrotne przekazywane przez drogę na koło kierownicy.
Dwulitrowy TDI pracuje bardzo przyjemnie, jego 140 koni mocy pozwala na uzyskanie całkiem przyzwoitej dynamiki rozpędzania – jest tak też za sprawą dobrze dobranych przełożeń 6-biegowej skrzyni manualnej. Elastyczność silnika pozwala na komfortową jazdę w mieście na 3 i 4 przełożeniu z dość rzadkim sięganiem do dźwigni zmiany biegów. Śmiało można także „zejść” nawet nieco poniżej 1000 obr/min bez obawy o to, że silnik będzie mieć problemy z równomiernością pracy. Dzieje się tak za sprawą dobrze dobranej turbosprężarki o zmiennej geometrii, która daje do dyspozycji maksymalny moment obrotowy w szerokim zakresie prędkości obrotowych silnika: od 1750 do 2500 obr/min.

T6 ma niewielką długość w porównaniu z największymi samochodami dostawczymi, więc manewrowanie nie sprawia większych problemów, mimo to system ułatwiający parkowanie zawsze się sprawdza (fot. D. Piernikarski)
T6 ma niewielką długość w porównaniu z największymi samochodami dostawczymi, więc manewrowanie nie sprawia większych problemów, mimo to system ułatwiający parkowanie zawsze się sprawdza (fot. D. Piernikarski)

Superkrótkie przełożenia pierwszego i krótkie drugiego biegu pozwalają na sprawne ruszanie z miejsca z pełnym obciążeniem i nawet na stromych podjazdach. Z kolei wykorzystanie najwyższych przełożeń zaczyna mieć sens dopiero przy wyższych prędkościach jazdy – na 6 biegu przy prędkości ok. 120 km/h silnik rozwijał 2000 obr/min. Niestety testowany egzemplarz nie został wyposażony w żaden rodzaj tempomatu – ani zwykły, ani aktywny, zatem poza miastem należało cały czas kontrolować jazdę.
Testowany przez nas samochód wyposażony był w bardzo sprawnie działający system start-stop, a parkowanie znakomicie ułatwiał system parktronic bazujący na czujnikach parkowania w przednim i tylnym zderzaku i informujący kierowcę w przejrzysty sposób na wyświetlaczu o przeszkodach wokół. Warto jeszcze wspomnieć o reflektorach – owszem, stanowią główny element stylistyczny w modelu nowej generacji, ale przede wszystkim doskonale oświetlają drogę.