Ford F-Max – spotkanie pierwszego stopnia

Firma OL-TRANS ma w swojej flocie Forda F-Max – do prezentacji ciągnik został połączony z pojedynczo rozciąganą naczepą platformową MAX Trailer typu MAX 200 (fot. D. Piernikarski)

Gotowość do ciężkiej pracy, ekonomika utrzymania, komfort jazdy – to tylko niektóre z zalet Forda F-Maxa. Gdy pojawiła się okazja, nie mogliśmy sobie odmówić sprawdzenia jak prowadzi się samochód nagrodzony tytułem Międzynarodowej Ciężarówki Roku 2019.

Jedną z polskich firm, która zdecydowała się na zakup Forda F-Maxa jest firma OL-TRANS z Kruszyna k. Bydgoszczy. Odwiedziliśmy ją, aby chociaż na krótko zasiąść za kierownicą Forda F-Max, „poczuć” ten samochód i zapoznać się z jego najważniejszymi cechami. O tym, jak ciągnik sprawuje się w realnych warunkach eksploatacji, jakie są jego plusy i minusy, opowiedział nam również jego stały kierowca – Paweł, który przejechał nim już ponad 43 tys. km. Chcąc choćby w minimalnym zakresie zbliżyć się do realnych warunków eksploatacji, ciągnik połączono z pojedynczo rozciąganą naczepą platformową MAX Trailer typu MAX 200.

Zainteresowanie Międzynarodową Ciężarówką Roku 2019 w Polsce stale rośnie: spółka Q-Service Truck, będąca wyłącznym importerem ciężarówek Ford Trucks w Polsce, od września 2019 r. do czerwca 2020 r. sprzedała łącznie 73 ciągniki F-Max (fot. D. Piernikarski)

Charakterystyka techniczna
Pojazd testowy, czyli ciągnik Ford F-Max 500 4×2 z kabiną sypialną o podwyższonym dachu, ma pełnić funkcję „konia roboczego”, na który ze względu na bardzo przystępną cenę mogą decydować się firmy niekoniecznie poszukujące droższych marek premium.
W testowanym ciągniku pracuje silnik Ecotorq Euro VI D (konstrukcja własna Forda) o pojemności skokowej 12,7 dm3 i mocy maksymalnej 500 KM/368 kW rozwijanej przy 1800 obr/min. Maksymalny moment obrotowy 2500 Nm dostępny jest między 1000 a 1400 obr/min.
Z silnikiem współpracuje 12-biegowa, zautomatyzowana skrzynia przekładniowa ZF traXon 12TX2620 o rozpiętości przełożeń 16,688:1. Oczywiście oprogramowanie sterujące pracą skrzyni ma wszystkie typowe funkcje, czyli np. tryby zmiany biegów Eco i Power, jest też Eco-roll. Tylna oś napędowa o pojedynczym przełożeniu z blokadą mechanizmu różnicowego ma przełożenie 2,47. Hamulce zasadnicze wspomaga wydechowy hamulec silnikowy o mocy 544 KM/400 kW (intarder o mocy maks. 816 KM/600 kW jest opcjonalny).
Rozstaw osi wynosi 3600 mm, masa własna – 7511 kg, dopuszczalna masa całkowita to 19 t kg, nośność osi przedniej – 7,1 t, osi tylnej – 11,5 t. Z przodu zastosowano zawieszenie mechaniczne z 90-milimetrowymi resorami parabolicznymi, z tyłu zawieszenie pneumatyczne z drążkiem stabilizatora. Zbiornik paliwa ma pojemność 600 + 450 dm3, zbiornik AdBlue – 78 dm3.

W modelu F-Max instalowany jest system telematyczny ConnecTruck, oprócz typowych funkcji (nawigacja, śledzenie pojazdu itp.) mamy m.in. zdalne monitorowanie stanu technicznego pojazdu za pomocą oprogramowania diagnostycznego. F-Max ma oczywiście nowoczesne systemy wspomagające kierowcę, takie jak np. adaptacyjny tempomat, system hamowania awaryjnego, pomoc przy ruszaniu na wzniesieniu, ostrzeganie o niesygnalizowanej zmianie pasa ruchu, jest też ocena stylu jazdy kierowcy.

Aleksander Rybka, właściciel firmy OL-TRANS od 25 lat specjalizującej się w transporcie ponadgabarytowym i usługach dźwigowych. Flota firmy liczy 70 pojazdów i blisko 100 naczep do przewożenia różnych ładunków.
Bazujemy głównie na trzy-, cztero- i pięcioosiowych ciągnikach do transportu specjalistycznego, ale mamy również klientów, których obsługujemy w lżejszych tonażach. Do takich zadań kupiliśmy 10 dwuosiowych ciągników Iveco, a później wzięliśmy na testy Forda. Marka ta dopiero wchodzi na nasz rynek, ale po testach byłem na tyle zadowolony z użytkowania nowego modelu, że postanowiłem dać mu szansę w naszej firmie. Ford F-Max jest przystępny cenowo, po pół roku użytkowania nie narzekamy kompletnie na nic, auto jeździ bez zarzutu, bezproblemowo. To co dla mnie istotne, to fakt, że Ford jest bardzo ekonomiczny, a jeździ z różnym ładunkiem. Jest też wygodny dla kierowcy. Po pierwszym egzemplarzu planuję zakupić kolejne i gdyby nie pandemia, w mojej firmie już jeździłyby następne 4 pojazdy tej marki – niewykluczone, że jeszcze we wrześniu je kupimy. Zamówiliśmy też 3 nowe, rozciągane do 85 metrów naczepy do wożenia śmigieł i do tego planuję zakup 5 ciągników czteroosiowych.

Wygodna kabina
F-Max już na pierwszy rzut oka wzbudza sympatię: ma „waleczny” wygląd i emanuje gotowością do ciężkiej pracy. Stylistyka zewnętrzna może się podobać, choć możemy się dopatrzyć wielu cech upodabniających zewnętrznie Forda F-Max do ciągników innych marek, np. układ okien i ściany bocznej oraz przednie reflektory i maska mogą kojarzyć się nieco z Volvo FH.

Jeżdżący na co dzień F-Maxem kierowca Paweł z uznaniem mówił o możliwościach regulacji i wygodzie fotela oraz o dużej przestrzeni we wnętrzu kabiny o wysokości 2,1 m (fot. D. Piernikarski)

We wnętrzu jest bardzo tradycyjnie. W przypadku modelu, który dopiero rozpoczyna swoją karierę rynkową, należy uznać to za atut. Środek kabiny wykończono w tonacji czerni i jasnej szarości.
Zawieszony pneumatycznie fotel kierowcy z typowymi funkcjami regulacji ma nieco nietypowy kształt – jest jednak bardzo wygodny. Paweł – nasz kierowca, mierzący blisko 2 m wzrostu i mający stosowną do tego masę ciała, z uznaniem mówił o możliwościach regulacji i wygodzie fotela, nie odczuwał zmęczenia pozycją za kierownicą nawet na bardzo długich odcinkach trasy.

Drzwi wejściowe do kabiny otwierają się szeroko, duży plus za umieszczenie od wewnątrz na drzwiach uszczelki okalającej trzeci stopień – jeśli kierowca pozostawi tam swoje buty, będą one na pewno suche i czyste.
Niektóre przełączniki, panel wentylacji oraz radio z nawigacją bardzo przypominają te stosowane w dostawczych modelach Forda. Kokpit i całe miejsce pracy kierowcy wyglądają bardzo schludnie, wszystkie elementy są dobrze spasowane, jakość plastików jest na przyzwoitym poziomie, nic nie trzeszczy w czasie jazdy. Dla piszącego te słowa zaskoczeniem była dźwignia hamulca parkingowego otoczona skóropodobnym mieszkiem – zazwyczaj stosowane są osłony gumowe lub plastikowe. Za pewien mankament można uznać spore pochylenie górnej powierzchni deski rozdzielczej w stronę okna. Gdyby kierowca chciał odkładać tam jakieś drobiazgi, szybko sprawi sobie zapewne dodatkową półkę – tak było w przypadku Pawła jeżdżącego na co dzień F-Maxem.

Drzwi do kabiny otwierają się szeroko, stopnie wejściowe rozstawione są z lekkim przesunięciem, duży plus za umieszczenie od wewnątrz na drzwiach uszczelki okalającej trzeci stopień – pozostawione tam buty będą na pewno suche i czyste (fot. D. Piernikarski)
Ford F-Max ma duże i pakowne schowki w nadszybiu oraz pojemne szafki typu lotniczego nad górną leżanką (fot. D. Piernikarski)

Na środku jest niewielki, 8,5-centymetrowy tunel silnika, który w żaden sposób nie przeszkadza w poruszaniu się po wysokiej (2,1 m) kabinie. Nietypowe jest to, że górna leżanka może znajdować się wyłącznie w dwóch położeniach – jako całkowicie rozłożona lub całkowicie uniesiona na tylną ścianę. Podniesiona leżanka ładnie wygląda i jest dużo miejsca, lecz wielu kierowców, blokując ją pod pewnym kątem, trzyma na niej pościel lub swoje bagaże i drobiazgi. Materac na górnej leżance jest bardzo cienki – co zapewne sprawia, że śpi się tam… twardo. Kierowcy w praktyce pozostaje do wykorzystania dolne łóżko – materac jest tu zdecydowanie grubszy, jest też podnoszony zagłówek, choć w porównaniu z tym, co oferuje konkurencja, leżanka mająca 2160 mm długości jest stosunkowo wąska: 800 mm w najszerszej części, 700 mm za fotelami. Po podniesieniu leżanki uzyskujemy dostęp do dwóch dużych schowków (z dostępem również z zewnątrz), w części środkowej zamontowana jest pojemna lodówka.

Górna leżanka ma bardzo cienki materac, nie można jej też ustawić w położeniu pośrednim, co pozwoliłoby na wykorzystanie jej jako dodatkowego miejsca do przechowywania rzeczy (fot. D. Piernikarski)
Praktycznym rozwiązaniem jest zdejmowana osłona wewnętrzna reflektorów – gdy to zrobimy, mamy możliwość łatwej wymiany przepalonej żarówki (fot. D. Piernikarski)

Wrażenia z jazdy
Nasze spotkanie z Fordem F-Max nazwałbym przejażdżką, a nie pełnowymiarowym testem, zatem wrażenia z jazdy są zapewne dość pobieżne. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na bardzo dobre wyciszenie kabiny – we wnętrzu jest przyjemnie cicho, niezależnie od tego czy stoimy z silnikiem pracującym na biegu jałowym, czy jedziemy z prędkością 85 km/h. Kierowca Paweł chwalił to, że jadąc podczas intensywnych opadów, lusterka boczne w niewielkim stopniu ulegają zabrudzeniu. Paweł bardzo pozytywnie wypowiadał się również o dynamice rozpędzania – nawet w pełni obciążony zestaw nie ma najmniejszych problemów z pokonywaniem nawet sporych podjazdów, co świadczy o bardzo dobrym zestrojeniu komponentów układu napędowego i doborze przełożeń skrzyni biegów.
Kabina miała zawieszenie pneumatyczne, w efekcie na zakrętach i nierównościach były wyczuwalne jej wahnięcia. Układ kierowniczy działa precyzyjnie, wspomaganie elektrohydrauliczne jest wystarczające do swobodnego manewrowania, przy jeździe z większymi prędkościami niezbędna siła na kierownicy rośnie, co moim zdaniem jest bardzo korzystne – wymusza to większą precyzję pokonywania zakrętów.
Nasz kierowca chwalił samochód za niskie spalanie – udawało mu się na dłuższych trasach uzyskiwać wyniki lepsze niż w ciągnikach, którymi jeździł poprzednio – zazwyczaj mieści się w granicach do 27 l/100 km.

Model MAX200 to 3- lub 4-osiowa naczepa platformowa (opcja: pokład pojedynczo rozciągany). Pojazd jest przeznaczony do wykonywania przewozów specjalnych na potrzeby przemysłu, budownictwa i robót publicznych. Zastosowanie centralnej belki z blokowaniem pneumatycznym pozwala na wydłużenie przestrzeni ładunkowej o 3400 mm. Wszystkie warianty naczepy MAX200 mają standardową szerokość 2540 mm i w stanie złożonym ich długość nie przekracza 13 600 mm. Model standardowo jest wyposażony w sztywne osie z zawieszeniem pneumatycznym, opcjonalnie ostatnia oś może być osią samoskrętną z mechanizmem tarciowym. W pojeździe, z którym mieliśmy do czynienia, zastosowano galwanizowaną ścianę czołową o wysokości 1200 mm, która pod względem wytrzymałościowym spełnia wymagania normy EN12642-XL. Pokład ładunkowy miał podłogę z paneli z drewna utwardzanego (grubość 30 mm) zintegrowanych w profilach typu omega. Wysokość pokładu do załadunku to 990 mm, maksymalne techniczne obciążenie użytkowe naczepy to 36 150 kg, masa własna to ok. 8850 kg. Naczepę MAX200 można łączyć z ciągnikami w konfiguracji (fot. D. Piernikarski)

Na zakończenie
Podsumowując, można powiedzieć, że ciągnik siodłowy Ford F-Max nie różni się znacząco od konkurencji, zwłaszcza gdy zestawimy go z markami operującymi w podobnym przedziale cenowym. Kierowca, przesiadając się z pojazdu innej marki do F-Maxa, nie będzie potrzebował zbyt długiego czasu na aklimatyzację, a wygoda jazdy i relatywnie niskie spalanie sprawią, że zarówno właściciel, jak i bezpośredni użytkownik będą skłonni polubić ten samochód. Dodatkowym atutem (oprócz ceny) może być to, że Ford F-Max objęty jest ważną w całej Europie 3-letnią gwarancją bez limitu kilometrów, co ma przekonać klientów do wysokiej jakości pojazdu – jeśli pojawią się jakieś usterki, to ich eliminacją zajmie się jeden z serwisów producenta (w Polsce 11 dealerów Q-Service Truck).