Pilotaż pojazdów nienormatywnych jest jak sport ekstremalny

Co się dzieje, gdy w trakcie przejazdu zdarza się coś nieoczekiwanego, zaskakuje remont czy przebudowa? A może wcześniejsze sprawdzenie trasy wyklucza ryzyko nieplanowanych niespodzianek?

Przebudowy tras i ich remonty są przez nas wcześniej sprawdzane. Aczkolwiek sposób, w jaki jest wybudowany czy wyznaczony objazd, bywa różny. Czasami bywa tak, mimo informacji, że przez przebudowę drogi można przewieźć ładunek o danej szerokości, np. 4 m, to po dojechaniu na miejsce okazuje się, że przejazd jest węższy, bo w czasie remontu komuś przeszkadzały np. jakieś słupki i nie zastosował się do wymaganych wymiarów. Problemem są również promienie skrętu na przebudowywanych drogach – często są one w nieodpowiedni sposób wyprofilowane i nawet zwyczajne zestawy ciężarowe (do 16,5 m) mają problem z przejazdem. A my z naszym czasem 40-metrowym zestawem musimy przejechać przez takie miejsce. Musimy więc „przeorganizować” infrastrukturę drogową, coś odstawić, coś przestawić, a potem przejechać, następnie uporządkować i dopiero wtedy ruszyć dalej. Takie rzeczy są na porządku dziennym.

Marek Wieczorek (fot. Panas Transport)

Czy pamięta Pan jakieś najbardziej irytujące zaskoczenie na drodze?

Było ich na pewno sporo. Nie przykładam jednak do nich wagi, bo dla mnie bardziej liczy się odpowiednie przygotowanie transportu. Co chwilę nas coś zaskakuje, a najbardziej zachowanie innych kierowców na drodze – bywa bardzo nieprzewidywalne.

Niektórzy ludzie nie mają wiedzy. Dlatego zachęcam do większej uwagi na drodze, bo jeśli widzimy kogoś, kto jedzie i wysyła nam sygnał błyskowy, to znaczy, że coś się dzieje na drodze, zdejmijmy więc nogę z gazu i zobaczmy, co się dzieje. A niektórzy kierowcy zachowują się tak, jakby niczego nie widzieli. Zdarza się, że pierwszy pilot, który zamyka drogę i wysyła sygnały, prosząc o zjazd, jest zupełnie ignorowany. To samo dzieje się z drugim. Kiedyś zdarzyło się nam, że kierowca jadący samochodem osobowym minął trzech pilotów, którzy jechali z przodu, by zabezpieczyć ruch, i dopiero jak dojechał do ciężarówki wiozącej ładunek, zatrzymał się i to tylko dlatego, że nie miał już gdzie zjechać. To jest najbardziej irytujące. Niektórzy ludzie nawet nie zwalniają, tylko jadą do końca, do miejsca, aż się zatrzymają, bo nie mają wyjścia. Wtedy są zdziwieni i mają do nas pretensje, a przecież my jedziemy, bo musimy przejechać.

Zdarzyło się Panu wezwać policję, by poradzić sobie z takim uczestnikiem ruchu drogowego?

W celu uspokojenia kogoś to nie. Ale zdarzyło się nam, nawet często nam się to zdarza, wzywać w Niemczech policję w sytuacji, gdy parking dla ponadgabarytów lub wjazd na niego jest zastawiony. Często stoją na nim ciężarówki normatywne, które mimo znaku informującego o tym, że to parking dla pojazdów nienormatywych, wjechały na niego i nie chcą odjechać, bo nie mają gdzie zaparkować. Wtedy wzywamy policję. To jest problem nas wszystkich – wzywanie policji nie jest też dla nas przyjemne w takiej sytuacji, ale jeśli stoimy nad ranem na autostradzie, a ruch poranny zaczyna się zwiększać, to sami stwarzamy zagrożenie na drodze. I z tego właśnie powodu mamy obowiązek wezwać policję, by pomogła nam zabezpieczyć dany odcinek i wjechać na parking, jeśli sobie nie radzimy. Takie sytuacje często zdarzają się w Niemczech.