Pilotaż pojazdów nienormatywnych jest jak sport ekstremalny

Marek Wieczorek (fot. Panas Transport)

Czy na co dzień pracuje Pan ze stałą ekipą? Co jeszcze oprócz spokoju i opanowania jest ważne?

Zwykle pracuję raczej ze stałą ekipą. Nasza firma dysponuje sporą flotą zestawów ponadnormatywnych i my jako piloci obsługujemy głównie pojazdy naszej firmy, co oznacza, że przeważnie współpracujemy z kierowcami zatrudnionymi w Panas Transport. Jednak zdarza mi się również pracować z kierowcami z innych firm.

Oprócz wspomnianego już spokoju i opanowania ważne jest też doświadczenie. Z upływem czasu zmienia się infrastruktura drogowa, zmienia się też technika jazdy, samochody są coraz szybsze, mocniejsze i jest ich więcej. Jakiś czas temu zestawy ponadnormatywne poruszały się wyłącznie nocami. Obecnie mamy 7 kategorii zezwoleń na przejazd ładunków ponadnormatywnych i w zależności od kategorii przewozu można poruszać się także w dzień. To otwiera obszar zmian, które następują i będą występować w przyszłości. Bo transport ponadnormatywny się rozwija, floty samochodowe powiększają się i automatycznie zapotrzebowanie na osoby pilotujące jest coraz większe. Dlatego tak ważne jest doświadczenie w tym obszarze. Nie wszystkie przecież drogi znamy na pamięć, bo nie jesteśmy w stanie, ale większość dróg tranzytowych, którymi się poruszamy, mamy opanowane. Ciągle też powstają nowe drogi, które musimy objechać, poznać, pomierzyć. Jak przysłowiowe grzyby po deszczu pojawiają się też nowe ronda, a to nie są dla nas łatwe obiekty do pokonania.

Ilu pilotów potrzebnych jest do zabezpieczenia ruchu drogowego w trakcie przewozu ładunku?

Na autostradzie albo na drogach ekspresowych dwujezdniowych jeden zestaw ponadnormatywny, którego długość przekracza 30 m i ma ponad 3,60 m szerokości oraz 4,70 m wysokości – tak to zresztą jest zapisane w ustawie – zabezpieczają dwa zestawy pilotujące. Jeżeli transport obejmuje drogi dwukierunkowe, jedziemy przez miasta i miejscowości, gdzie są krawężniki, ronda (trzeba je pokonywać w przeciwnym ruchu, czyli potocznie pod prąd), wówczas wymagana jest większa liczba pilotów. Oni muszą tak zorganizować ruch drogowy, by przy zmianie tego ruchu i przejeździe pod prąd nie doszło do żadnego wypadku. Wtedy organizuje się większą liczbę pilotów w zależności od tego, jakie są te skrzyżowania, ronda, jak długi jest odcinek drogi.

Dobór załogi zależy od drogi, po jakiej się poruszamy. Czasem pilot, przeważnie jadący z tyłu, jest też skierowany do pomocy kierowcy, który np. w przypadku bardzo szerokiego ładunku ma mocno ograniczoną widoczność w lusterkach. Wówczas pilot jest jego „drugą parą oczu”, podpowiada mu, jak sterować naczepą, pilnuje, by ładunek nie uszkodził jakiegoś znaku, nie zaczepił o przeszkodę czy zaparkowane samochody. W sytuacji gdy w czasie przejazdu dochodzi do demontażu znaków czy innych przedmiotów infrastruktury drogowej, kolejni piloci pomagający w transporcie ładunku są również potrzebni do „posprzątania” po przejeździe ponadnormatywnym. Muszą oni przywrócić pierwotny wygląd drogi, poustawiać znaki.

Co się dzieje, gdy w trakcie przejazdu zdarza się coś nieoczekiwanego, zaskakuje remont czy przebudowa? A może wcześniejsze sprawdzenie trasy wyklucza ryzyko nieplanowanych niespodzianek?

Przebudowy tras i ich remonty są przez nas wcześniej sprawdzane. Aczkolwiek sposób, w jaki jest wybudowany czy wyznaczony objazd, bywa różny. Czasami bywa tak, mimo informacji, że przez przebudowę drogi można przewieźć ładunek o danej szerokości, np. 4 m, to po dojechaniu na miejsce okazuje się, że przejazd jest węższy, bo w czasie remontu komuś przeszkadzały np. jakieś słupki i nie zastosował się do wymaganych wymiarów. Problemem są również promienie skrętu na przebudowywanych drogach – często są one w nieodpowiedni sposób wyprofilowane i nawet zwyczajne zestawy ciężarowe (do 16,5 m) mają problem z przejazdem. A my z naszym czasem 40-metrowym zestawem musimy przejechać przez takie miejsce. Musimy więc „przeorganizować” infrastrukturę drogową, coś odstawić, coś przestawić, a potem przejechać, następnie uporządkować i dopiero wtedy ruszyć dalej. Takie rzeczy są na porządku dziennym.