Rzemiosło na wysokim poziomie

Aby prowadzić tak w sumie złożoną produkcję, przedsiębiorstwo jest wyposażone w nowoczesny park maszynowy. Zwiedzając halę produkcyjną, napotykamy gilotynę do cięcia blachy, krawędziarkę, jest również prasa rewolwerowa, która perforuje blachę, wycina z niej zaprogramowane elementy i robi wiele innych rzeczy.

Jak wspomniano, zabudowy do przewozu samochodów nie wyczerpują możliwości produkcyjnych, oprócz nich powstają również różne akcesoria, np. typowe trapy wjazdowe stosowane zarówno w samochodach dostawczych, jak i dużych autotransporterach. Ważną częścią produkcji są zestawy zawieszeń pneumatycznych.

(fot. D.Piernikarski)

Na fali koniunktury

Produkujemy około 50 zabudów miesięcznie, co daje roczną produkcję na poziomie 600 pojazdów. Były miesiące, gdy robiliśmy nawet 60 pojazdów, ale też bywały okresy, gdy produkowaliśmy mniej z prostego względu: większe zabudowy do przewozu aut na samochodach ciężarowych czy zabudowy piętrowe są bardziej pracochłonne. Dużo naszych trapów sprzedajemy różnym producentom przyczep czy lawet” – dodaje Przemysław Budźko.

Swoje produkty firma Najazdy Samochodowe Przemysław Budźko kieruje przede wszystkim do odbiorców zagranicznych – 60–70% produkcji trafia na eksport. „Mam wielu stałych odbiorców z Francji, Belgii i Holandii – mogę nawet powiedzieć, że są to tacy moi dealerzy, którzy kupują platformy, zabierają je tirem lub lawetami i tam, na miejscu je montują i sprzedają. Mamy też odbiorców z krajów skandynawskich, Irlandii, Rosji, Białorusi czy Ukrainy. Niedawno pojawili się również klienci z Maroka” – komentuje pan Przemysław.

5–8 zabudów to standardowe transporty jednorazowe. Najwięcej zamówień klienci składają na 4 zestawy: pierwszy to zabudowa montowana na samochodzie, 3 pozostałe są ładowane na platformę. Zdarza się również, że klienci dokupują jeszcze w Polsce przyczepę i wtedy 3 dodatkowe zabudowy są ładowane na przyczepie.

Zapytany o to, który model jest najłatwiejszy do zabudowy, Przemysław Budźko odpowiada: „Wszystkie są łatwe – zasady produkcji są takie same. Najwięcej kłopotów sprawiają samochody ciężarowe z platformami wyposażonymi w zagłębienia na koła, przeznaczone do przewozu wysokich busów z plandekami. Wtedy musimy czasami obniżać zbiornik, modyfikować tłumik – wszystko w zależności od tego, jak to jest oryginalnie umieszczone. Ale to nie jest dla nas żaden problem – to wszystko jest do zrobienia, tylko po prostu potrzeba na to więcej czasu”.

Rozmawiał, tekst i zdjęcia: Dariusz Piernikarski

Stok tworzą najazdy niekompletne, np. bez pokładu – ułatwia to późniejszy montaż na konkretnych podwoziach (fot. D.Piernikarski)