Grzegorz Ostaszewski – z pasji do ciężarówek

fot. Renault Trucks Polska

W cywilnej ciężarówce silnik jest pod kabiną, w wyścigowej za kabiną, w cywilnej jest pneumatyczny układ hamulcowy, w wyścigowej też jest, ale z dodatkowym chłodzeniem hamulców wodą” – wylicza Grzegorz. „Generalnie woda odgrywa dużą rolę w pojeździe, oprócz tarcz hamulcowych, chłodzi też zbiornik z paliwem oraz intercooler. Jest jej więcej niż paliwa. Na poszczególnych kołach zamontowane są czujniki, dlatego w czasie wyścigu widzę na wyświetlaczu temperaturę wszystkich tarcz hamulcowych – pożądana temperatura to w granicach 350 – 400 stopni przy włączonej wodzie. Gdyby wyłączyć chłodzenie wodą, po jednym okrążeniu temperatura tarcz hamulcowych wzrośnie do ok. 1000 stopni i w tym momencie nie ma już możliwości uruchomienia chłodzenia, tarcze pękają” – dodaje kierowca.

fot. Renault Trucks Polska

Pod samochodem zamontowane są płyty żeliwne, by pojazd miał jak najniżej środek ciężkości, i jak najlepiej pokonywał zakręty. Kabina wzmocniona jest spawaną klatką bezpieczeństwa i wyposażona w anatomiczny kubełkowy fotel z pięciopunktowym pasem bezpieczeństwa. Kierowca wyścigowy musi być odporny nie tylko na stres związany z rywalizacją, ale i na wysoką temperaturę panującą w kabinie. Jest ubrany w kombinezon wyścigowy, pod spodem ma specjalną ognioodporną bawełnianą bieliznę. Do tego kominiarka, kask, rękawiczki. „Temperatury we Francji, gdzie odbywają się wyścigi, są zdecydowanie wyższe niż u nas w kraju. W ub. sezonie podczas zwodów w Nogaro w kabinie były 62 stopnie. Można, więc momentami przestać racjonalnie myśleć, dlatego i na takie sytuacje muszę być odporny” – wspomina Grzegorz.

Chłopak z pasją

Już w wieku 7 lat ojciec Grzegorza nauczył go prowadzić pojazd ciężarowy, więc prawo jazdy na tę kategorię zrobił od razu, gdy uzyskał pełnoletność. Ścigał się w motocrossie i na quadach, a ponieważ towarzyszył ojcu podczas rajdów, obserwował przygotowywanie ciężarówek do startu i pracę mechaników w warsztacie – sam zapragnął jeździć. Najpierw, jako pilot ojca, a od 2012 r. – z sukcesami – samodzielnie ścigał się ciężarówką w długodystansowych rajdach offroadowych. Rok później przez jeden sezon jeździł w czeskim zespole w europejskiej serii wyścigów ciężarówek. „W wyścigach najbardziej fascynuje mnie adrenalina i możliwość odstresowania od życia codziennego, to taka odskocznia od bieżących spraw, bo mimo młodego wieku aktywnie biorę udział w życiu firmy i od rana do wieczora jestem w pracy. Wyścigi to jednocześnie spełnianie moich marzeń” – komentuje Grzegorz Ostaszewski.

fot. Renault Trucks Polska