Mobilny mechanik

I jest to opłacalne dla obu stron?

Dla nas jak najbardziej. Wcześniej żyliśmy z planowanych przeglądów i napraw, a wyjazdy do awarii stanowiły margines. Ale z roku na rok było ich coraz więcej i dziś przynoszą firmie większą część dochodu. A jeśli chodzi o klienta, to mimo że pojazdy są na ogół objęte umowami serwisowymi, niejednokrotnie zdarzają się sytuacje, w których trzeba szukać alternatywnych rozwiązań.

Jeśli np. sprzęgło zepsuje się na autostradzie pod Rzymem, miejscowi mechanicy skorzystają z sytuacji i policzą sobie fortunę, wciskając kierowcy dodatkową wymianę koła zamachowego, śrub, siłownika, nie wspominając o kosztownym holowaniu. Właściciel czy spedytor woli więc zadzwonić do nas, zwłaszcza jeśli współpracowaliśmy już wcześniej, wie wtedy, że to dla niego oszczędność czasu, pieniędzy i stresu. My wsiadamy we dwóch do auta, jedziemy 1300 km, prowadząc na zmianę, a na miejscu bierzemy się do pracy. Wykąpać się i odespać jedziemy potem do pobliskiego hotelu. Także na polskich drogach firmy transportowe często wolą skorzystać z naszych usług i ograniczyć do minimum opóźnienie w dostarczeniu ładunku niż wysyłać swojego mechanika z drugiego końca kraju.

Co się najczęściej psuje?

Jesteśmy zwykle wzywani w sytuacji, gdy samochód staje i nie ma zmiłuj, trzeba dzwonić po pomoc. Przyczyną są na ogół zerwany pasek, uszkodzona chłodnica czy przewód. Z mniej poważnymi  usterkami kierowcy starają się mimo wszystko dotrzeć do bazy. Chociaż jeśli im zależy, potrafią wymóc na spedytorze np. natychmiastową naprawę ogrzewania postojowego. Częsty powód wezwania to zdjęcie zapasowego koła, nigdy nie używanego, zapieczonego na kamień. Bardzo przydaje się wtedy palnik, bo na ciepło łatwiej odkręcić śruby, ale bywa, że aby uwolnić koło, trzeba wyciąć mocowanie.

Z jakiej naprawy jest Pan szczególnie dumny?

Dwa lata temu wezwano nas do piętrowego autokaru, który stanął pod przejściem granicznym w Boboszowie. Bardzo napięta atmosfera: wycieczka do Chorwacji, 80 osób na pokładzie, ludzie się denerwują, dzieci płaczą, klimatyzacja nie działa. Rozsypał się plastikowy łącznik spajający dwie części dźwigni skrzyni biegów, część dostępna tylko na zamówienie, nie do kupienia od ręki. Obejrzałem ją w komputerowym programie serwisowym – to była kostka z grubego plastiku, odpowiednio nawiercona. Przypomniałem sobie, że widziałem bardzo podobną… w Castoramie, w zestawie do układania paneli. Kupiliśmy, dojechaliśmy, nawierciliśmy ją w naszym samochodzie serwisowym na wzór tej oryginalnej kostki, a w godzinę później ludzie ruszyli na wakacje. I dojechali bez problemów!

Inny przykład: w tym roku zimą zadzwonił kierowca autotransportera. Podczas wymiany filtra paliwa w serwisie nie dokręcono dławika, to spowodowało, że auto zatrzymało się na obwodnicy Wrocławia. Co dalej? Nie dało się podnieść kabiny, bo transporter był załadowany samochodami. Jedyne co mogłem zrobić, to wczołgać się między kabinę a silnik i ręką sięgnąć do dławika, ale było tak ciasno, że musiałem się rozebrać do koszulki z krótkim rękawem. A na dworze minus 14 stopni! I wie Pani, że nie zmarzłem, bo silnik był jeszcze ciepły?

I jeszcze jedna dramatyczna zimowa historia. Chłodnia wiezie sadzonki warte kilkaset tysięcy złotych. Paliwo zamarza w przewodach, potem zamarza agregat, temperatura w chłodni spada, zaraz zamarznie wrażliwy i cenny ładunek. Odpowietrzenie agregatu jest wyczynem nawet w warunkach stacjonarnego serwisu, a na trasie to już mistrzostwo świata. I w dodatku mamy na to tylko godzinę, zanim temperatura w chłodni osiągnie poziom krytyczny. Próbujemy, nic nie działa. Dosłownie w ostatniej chwili przywiozłem pompkę do paliwa od innego modelu auta i nią udało się doprowadzić paliwo.

Z tego wynika, że skuteczny mobilny serwis to nie tylko wyposażenie, ale przede wszystkim myślący mechanik.   

Każdą awarię trzeba traktować jako ciekawe wyzwanie, a nie jako karę. Inaczej prowadzenie tego rodzaju firmy nie miałoby sensu.

Czy Pana pracownicy też podchodzą do swoich zadań z takim entuzjazmem?

Pracujemy w trzyosobowym zespole. Oprócz mnie jest w nim mój tato, doświadczony profesjonalny mechanik, który zaraził mnie pasją do motoryzacji i któremu ufam całkowicie. Pracuje z nami też młody człowiek wyszkolony u nas praktycznie od podstaw. Dziś jest już bardzo sprawnym fachowcem, który samodzielnie radzi sobie z poważnymi usterkami. Zakładając dalszy rozwój firmy,  wkrótce będziemy szukać kolejnego pracownika. Na razie przekonałem się, że jeśli są chęci, trzy głowy pełne pomysłów i dobre narzędzia, to nie ma rzeczy niemożliwych.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Katarzyna Wachowiak

Więcej informacji o firmie Mobilna Obsługa Pojazdów

  • Na stronie internetowej:pl
  • Na Facebooku: facebook.com/mobilnaobslugapojazdow
  • Telefonicznie: 884 900 860