“Gotowi na wszystko”

Słyszałam pozytywne opinie o Waszym średnim samochodzie ratowniczo-gaśniczym z modułem proszkowym.
Renault Midlum w zabudowie WISS. To jest naprawdę bardzo dobry samochód drugiego rzutu, sprawdzający się zwłaszcza w warunkach miejskich. Małe gabaryty, dobre możliwości jezdne, nasi kierowcy bardzo go chwalą. Wszystko jest w nim przemyślane i wyjątkowo proste w obsłudze: agregat proszkowy, pompa – nawet laik by sobie z nimi poradził. Zgrabna drabina na dach jest rozkładana ukośnie od jednego ruchu. Moim zdaniem jedynym niedociągnięciem jest w nim za duży zbiornik proszku. 250 l byłoby w sam raz, a jest aż 750 l. To ilość zdecydowanie za duża dla tego typu pojazdu. Gdyby zmniejszyć objętość zbiornika, dałoby się zrobić bardziej pojemne skrytki na wyposażenie. Wtedy byłby to samochód niemal idealny.

Wasza jednostka ma też specjalny pojazd do gaszenia pożarów w podziemnych parkingach. W co jest wyposażony?
To jest dość standardowy samochód ratowniczo-gaśniczy na podwoziu Volvo. A wyposażenie specjalne gaśnicze to po prostu przedłużone węże szybkiego natarcia. Zazwyczaj węże mają długość 60 m, tu natomiast są o 30 m dłuższe. Odpowiednio większy jest też zbiornik wody – 4 tys. l zamiast standardowych 2,5 tys. l. Ta zwiększona pojemność nie odgrywa jednak bardzo ważnej roli. Tam, gdzie jest podziemny garaż, zwykle są i hydranty.

Na placu widziałam Magirusa. Jak sprawuje się ten samochód?
Mamy go już 16 lat i muszę mu oddać sprawiedliwość – jest absolutnie bezawaryjny. Ciekawostką w nim jest 37-metrowa drabina, sięgająca 11 piętra. Teraz takie drabiny są coraz częściej spotykane, a jeszcze kilka, kilkanaście lat temu były wyjątkiem.

Jesteśmy w Polsce, trzeba ponarzekać. Jakie ogólnie uwagi miałby Pan odnośnie do swoich pojazdów?
Powiem to samo, co mógłby powiedzieć każdy kierowca samochodu osobowego. Współczesne pojazdy są całkowicie uzależnione od elektroniki. Z jednej strony czujniki zapewniają bezpieczeństwo i kontrolę nad wieloma parametrami. Z drugiej – jeśli ten komputer z jakiegoś powodu nie zadziała, to samochód staje się bezużyteczny. Do tego funkcjonalności pojazdów są tak liczne, że aby nad nimi panować, operator musi nieustannie ćwiczyć. Każdy pojazd strażacki, nawet od tego samego producenta, jest inny. Bardzo przydałaby się nam standaryzacja na poziomie ogólnopolskim albo chociaż wojewódzkim. Łatwiej by się żyło, gdyby pewne rozwiązania były powtarzalne.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Katarzyna Wachowiak

Średni samochód ratowniczo-gaśniczy na wyposażeniu JRG nr2 w Krakowie: Podwozie: Renault Midlum, moc silnika 220 KM, dmc. 13 t, napęd 4×2. Zabudowa: metalowa, producent: WISS. Wyposażenie: zbiornik wody 210 l, zbiornik piany 210 l, autopompa, agregat proszkowy 750 kg, maszt oświetleniowy (fot. Ł. Bajbak)