Ciężarówka w strumieniu danych

fot. Daimler

Pojazdy autonomiczne, zaawansowane systemy wspomagania kierowcy oraz przyszłość wymiany danych w transporcie – to najważniejsze wątki poruszone w rozmowie ze Svenem Ennerstem odpowiedzialnym w Daimler Trucks za rozwój produktu.

fot. Daimler
Sven Ennerst (fot. Daimler)

„Samochody Specjalne”: Na targach IAA widzieliśmy wiele interesujących, przyszłościowych rozwiązań. Co takiego musi jeszcze być dopracowane czy udoskonalone, aby samochody ciężarowe stały się pewne, ekonomiczne, niezawodne i godne zaufania przyszłych użytkowników?
Sven Ennerst: Dwa lata temu zaprezentowaliśmy naszą ciężarówkę przyszłości – Future Truck 2025. Była to wizja, którą w dalszym ciągu rozwijamy. Od tamtego czasu dokonaliśmy znacznego postępu – funkcje, które w Future Truck działały w obrębie jednej ciężarówki, zostały programowo wyprowadzone na zewnątrz i dzięki systemom łączności zaczęły działać równocześnie w wielu połączonych ze sobą pojazdach. Co innego jest uruchomić jakąś funkcję w pojedynczym pojeździe, a co innego wykorzystać wzajemną łączność – która jest przecież integralną częścią jazdy autonomicznej – i uzyskać dzięki temu większą efektywność. Przykładem tego jest oczywiście platooning, czyli jazda w konwoju połączonym.
Wracając do pytania: co jest jeszcze potrzebne? Przede wszystkim potrzebne są przejechane kilometry testowe. To jest sprawa najważniejsza i decydująca – zakładamy, że te wszystkie funkcje podniosą poziom bezpieczeństwa. Systemy wspomagające to przede wszystkim systemy aktywne, które nie tylko mogą oddziaływać na układ hamulcowy, ale również na układ kierowniczy. W tym przypadku mamy już do czynienia z działaniem dynamicznym, które musi być niezawodne.

Kilometry przejechanych testów w każdych możliwych warunkach drogowych można sobie dość łatwo wyobrazić…
Tak, ale nie są to takie „zwykłe” testy, które przeprowadza się np. przy badaniach niezawodnościowych. Tu chodzi o to, by przejechać jak najwięcej kilometrów w całkiem normalnym ruchu na autostradzie, po drogach lokalnych czy w mieście. W podobny sposób badamy nasz nowy system hamowania awaryjnego ABA czwartej generacji, a do jego sprawdzenia potrzebna jest jak największa liczba zdarzeń drogowych – mówiąc obrazowo, musimy „nakręcić” te kilometry. Dzięki temu możemy doświadczyć wielu sytuacji nieprzewidywalnych, takich, których nie można zaplanować, przygotowując się nawet z największą starannością do badań. Tak więc testy w rzeczywistej eksploatacji to warunek konieczny, aby nasze systemy gwarantowały jak najwyższą pewność i bezpieczeństwo działania.