Długowieczność bywa różna. Cykl życia ciężarówki

Pod względem niezawodności i komfortu obie ciężarówki dzieli przepaść. Tę starszą jednak znacznie łatwiej naprawić (fot. Mercedes-Benz)

Trudno jednoznacznie określić, jak długi okres eksploatacji mają przed sobą produkowane dziś ciężarówki. Jedno jest pewne – technicznie są o wiele bardziej zaawansowane niż te wytwarzane przed kilkoma dekadami.

W branży transportowej krąży wiele legend na temat trwałości ciężarówek z lat 70., 80. i początku 90. ubiegłego wieku. Opowieści, że do ich naprawy na trasie wystarczał podstawowy zestaw narzędzi (w tym koniecznie – młotek), z jednej strony mają w sobie trochę prawdy, ale z drugiej poziom wiedzy technicznej i zaradność ówczesnych kierowców były zupełnie inne niż obecnie.
Produkowane przed kilkudziesięcioma laty pojazdy wymagały przede wszystkim nieporównywalnie więcej zabiegów obsługowych i nieustannej kontroli działania podzespołów. Codzienna dbałość kierowców w połączeniu z ich wiedzą techniczną sprawiała, że w porę wykrywali usterki i niedomagania mogące przyczynić się do powstawania poważniejszych awarii. To jeden z powodów, dzięki którym ówcześnie produkowane ciężarówki osiągały znaczne przebiegi i to po znacznie gorszych niż obecnie drogach.

W przeprowadzonym niedawno profesjonalnym teście dokładnie zweryfikowano zużycie paliwa przez ciągniki siodłowe Mercedes-Benz trzech generacji; wyniki obaliły kilka mitów (fot. Mercedes-Benz)
W przeprowadzonym niedawno profesjonalnym teście dokładnie zweryfikowano zużycie paliwa przez ciągniki siodłowe Mercedes-Benz trzech generacji; wyniki obaliły kilka mitów (fot. Mercedes-Benz)

Kolejną legendą krążącą w branży transportowej jest, to że produkowane kiedyś ciężarówki zużywały mniej paliwa niż obecnie oferowane. Niemiecki branżowy magazyn „Lastauto Omnibus” postanowił ostatnio zweryfikować ten mit i zorganizował test porównawczy trzech generacji dalekobieżnych ciągników siodłowych Mercedes-Benz: model SK 1844 z 1996 r. (o przebiegu 610 tys. km), Actrosa 1846 z 2003 r. (o przebiegu 55 tys. km) oraz Actrosa 1845 z ubiegłego roku, który miał na liczniku zaledwie 8 tys. km.

fot. Mercedes-Benz
fot. Mercedes-Benz

Wszystkie ciągniki zestawiono z takimi samymi naczepami i obciążono ładunkiem do jednakowej masy całkowitej 32 t. Wszystkie zestawy pokonały jednakową, zróżnicowaną pod względem warunków drogowych, liczącą 1536 km trasę. Nad przebiegiem testu czuwali specjaliści z Instytutu Dekra, a kierowcy zmieniali się w jednakowych kilkusetkilometrowych odstępach. Wyniki tego testu przedstawiają się następująco:
1. SK 1844 z 1996 r. zużył średnio 40,8 l/100 km,
2. Actros 1846 z 2003 r. zużył średnio 37,4 l/100 km,
3. Actros 1845 z 2015 r. zużył średnio 31,9 l/100 km.
Nie wymaga to żadnego komentarza.

fot. Mercedes-Benz
fot. Mercedes-Benz

Księgowi dobrze liczą
W porównaniu z produkowanymi przed kilkoma dekadami ciężarówek dzisiejsze samochody znacznie rzadziej ulegają awariom – szczególnie w pierwszych kilku latach eksploatacji, czyli wówczas, gdy obowiązuje fabryczna gwarancja. Wysoka precyzja wykonania, odpowiednio dobrane materiały i środki smarne pozwalają producentom oferować gwarancje na znaczne przebiegi. Dla przykładu: Mercedes-Benz w przypadku zespołów przeniesienia napędu w ciężarówkach szosowych udziela standardowej gwarancji do 450 tys. km przebiegu, a MAN w programie rozszerzonym nawet do 800 tys. km (oczywiście obowiązują również maksymalne okresy trwania gwarancji – w wariancie podstawowym nie przekraczają najczęściej 36 miesięcy).